Transcarpatia 2008

Przeżyłem, wróciłem i, szczerze mówiąc, wcale się nie wyjeździłem po górach...

Najpierw o samej TC

TC2008 V jubileuszowa Transcarpatia...
Czego to, wedle zapewnień na stronie, miało nie być: stanowiska karcherów do mycia rowerów, masaże, serwis rowerowy, dużo punktów na trasach. Rzeczywistość okazała się szara, żeby nie powiedzieć - czarna.
Oprócz podstawowej (ale bardzo sympatycznej) obsługi medycznej, porządnego żarcia i noclegów, o których się nie wypowiem, bo nie korzystałem, nie było właściwie nic. Węże z wodą do obmycia rowerów dawało się skombinować we własnym zakresie, medycy strali się jak mogli, aby postawić na nogi poturbowanych lub niedomagających, ale jeśli ktoś nie potrafił podłubać przy rowerze lub nie miał swojej magicznej rowerowej skrzyneczki, mógł liczyć jedynie na pomoc innych uczestników. Ze strony organizatora nie było nawet chęci pomocy w przypadku poważniejszej awarii. Co prawda nie rozumiem, jak można wybrać się rowerem w góry i nie potrafić wymienić np. klocków w hydrauliku, ale skoro na TC serwis miał być, obcokrajowcy potraktowali to dosłownie. Jednemu z Belgów my zmienialiśmy klocki z przodu, ale z tyłu nie dało się już odratować tłoczka skatowanego przez tarczę i ostatnie 2 etapy jechał tylko z przednim hamulcem. A do podobno porządnego serwisu w Nowym Targu było 17 km...

Trasy - największy porażka TC 2008...
Pętla Ustroń-Krynica-Ustroń dawała olbrzymi potencjał do poprowadzenia super tras po górach. Tymczasem 4 z 8 etapów to w większości asfalt. Dodatkowo opłacona litrami potu wysokość często była tracona na szutrowych lub asfaltowych zjazdach - np. z Obidzy do Szczawnicy. Ominięta została Czantoria, Stożek, Lubań, Skrzyczne... Transcarpatia to miał być chyba ekstremalny wyścig terenowy, wyzwanie dla ludzi i sprzętu, a nie impreza dla przeciętnego rowerzysty!
Na wszystkich etapach był tylko 1 bufet(!) i 3-5 punktów kontrolnych. Skutek był taki, że duża część uczestników omijała terenowe fragmenty i napierała asfaltami, co dawało im znaczne przewagi czasowe. Jeśli ktoś lubi asfalt, jego sprawa, ale wspólna klasyfikacja 'szosowców' oraz 'terenowców' moim zdaniem była nie fair. Pewnie, też mógłbym tłuc (i tłukłem tam, gdzie nie było wyjścia) asfaltowe kilosy swoim 15 kg fulem na oponach 2,3, ale ja wybrałem się na Transcarpatię, a nie Transasfaltię - tydzień jazdy po górach, a nie dookoła gór. Sprawę rozwiązałoby dostawienie zapowiadanych dodatkowych punktów kontrolnych - obowiązkowych lub np. do wyboru asfalt/teren i wprowadzenie dwóch osobnych klasyfikacji. Zamiast 80-90 km po asfaltach, 50-60 km po terenie... I wszystko byłoby jasne.

Portugalczycy przywieźli ulotki swojej imprezy - Trans Portugal. Też 8 dni. Ale 1000 km i 20000 m przewyższeń. I 90% off road. To dopiero jazda. :)


TC2008 Organizacja
...na każdym kroku rwała się w szwach. Kierowca karetki dopiero przed samym startem dowiadywał się, gdzie ma jechać i które skrzyżowania obstawiać, w Kościelisku nie zdążono rozstawić mety przed pierwszymi wycinakami, w Szczawnicy był problem ze znalezieniem bazy TC, bo zaznaczona na mapie szkoła była zamknięta na cztery spusty, na IV etapie pierwszy punkt kontrolny pojawił się jakąś godzinę po pierwszych uczestnikach, co wprowadziło niezłe zamieszanie, dość nagle, na 5 etapie, skończyły się żele energetyczne, zabrakło map etapu 8, które nagle później były rozdawane na bufecie w połowie trasy i pewnie jeszcze wiele rzeczy, których nie doświadczyłem, nocując w kwaterach prywatnych. Brak nagród etapowych, nagród fair play, dyplomów ukończenia, naklejek...

TC2008 Całą imprezę trzymali w kupie jedynie uczestnicy i atmosfera przez nich tworzona. W trakcie rozmów z osobami, dla których nie była to pierwsza Transcarpatia, przeważała jedna opinia - tegoroczna TC jest najgorszą ze wszystkich i jeśli w przyszłym roku będzie podobna (o ile w ogóle będzie), to oni dadzą sobie spokój.
Takie jest też moje zdanie. Mimo tego całego burdelu spodobało się mi. Bardzo chciałbym w przyszłym roku pojechać na TC 2009, ale jeśli nie będzie przesłanek, że się poprawi, odpuszczę.
Zaczął kiełkować nawet pomysł zorganizowania kameralnej grupy, żarcia, noclegów, transportu i objechania przez tydzień gór według własnego pomysłu...

Teraz trochę o nas

Zaprawa błotna

Teoretycznie mieliśmy jechać turystycznie, ale tak się raczej nie da. :) Gdy zaczynają mijać cię goście w klapkach, noga sama naciska na pedał. Widoków się więc nie naoglądałem - na asfalcie najczęściej widziałem kółko i zad gościa przede mną w pociągu, na podjazdach pot zalewał oczy, a na zjazdach wiadomo - nie ma czasu na pierdoły. Nie wypruwaliśmy jednak z siebie flaków i doła psychofizycznego mieliśmy tylko raz, na 7 etapie przed Policą po tym, gdy Łukasz skrzywił hak i wyprzedzili nas właściwie wszyscy. Ale po zjeździe z Policy się nam poprawiło. Wieczorkiem nie wzdragaliśmy się przed 1-2 piwkami bądź solidniejszym od makaronu posiłkiem...

Ostatecznie Los Diabolos uplasowało się na 17 pozycji w MEN (parach) oraz 37 w OPEN. Bez większych problemów mogliśmy wskoczyć trochę wyżej, ale po dwóch pierwszych mocno asfaltowych etapach odpuściliśmy głównie z powodu nudy. Na 3 etapie zjazd z Obidzy do Piwnicznej potraktowaliśmy enduro i olaliśmy asfalt na rzecz niebieskiego szlaku, błądzenia po dziczy i ogólnie zabawy, dzięki czemu na bufecie w Wierchomli byliśmy prawie na samym końcu. Ostatni etap również wydłużyliśmy z 55 km do 75 km, zaliczając nieobowiązkowe Skrzyczne oraz Orłową. Przed Równicą powstrzymała nas jedynie ciemna chmura na horyzoncie. Byliśmy chyba jedynym zespołem, który z pełną świadomością wydłużał sobie trasy zarówno pod względem kilometrów, jak i czasu.
Najbardziej przypasowały nam etapy 3-6. Najgorsze były etapy 1, 2 i 8, jednak 8 dało się w miarę przyjemnie zmodyfikować. Najwięcej zyskiwaliśmy na zjazdach, bo o ile ja ze 2-3 razy zszedłem z roweru, Łukasz ciął praktycznie wszystko - chyba jako jedyny zjechał z Policy w kierunku Zawoi. Jednak naprawdę fajnych zjazdów było tylko z 5-6...
Większych przygód nie mieliśmy - raz lekko prostowałem hak i raz zakładałem opatrunek na przytartą nogę. Łukasz ubił 3 węże, prostował hak i reanimował łożysko suportu 5 minut przed startem.
Przejechaliśmy 560 km, zdobyliśmy 14722 m (GPS), 15800 m (licznik) przewyższeń, a jazda i pchanie rowerów zajęły nam 43 godziny.
Aparatu ze sobą nie woziłem, ale moja lepsza połowa pełniąca funkcję kierowcy samochodu technicznego porobiła trochę zdjęć na końcach etapów i bufetach, poza tym po trasie przemieszczał się Wojtek Barański oraz samochód napieraj.pl.

Zdjęcia

Wyniki OPEN

1. Ernest KaiserTomasz ŁukawskiPowolniacyMAN31:16:44
2. Krzysztof DołęgowskiGaweł BogutaPalmolive-napieraj.plMAN31:30:09
3. Paweł Brudło
bronekSOLO31:50:15
4. Magdalena ŁączakPaweł Dybekpalmolive.napieraj.plMIX31:52:55
5. de Jonge ReneVan Rein Josbikestudio.nlMASTERS32:11:11
6. Lindig ThomasHettmann AndreasBike-indianerMAN32:13:39
7. Vitality SkorobogatovAndriyan KhristoforovSibereansMAN32:17:09
8. Marek ZającKazimierz GabrylewiczTCP Velmar TeamMASTERS32:24:30
9. Tomasz SmęderWitold SmęderbraciaMAN32:53:46
10. Dariusz Bednarczyk
JacekBedSOLO33:17:24
11. Jan kudyk
słaby janekSOLO33:35:53
12. Maciej RomanSzymon NajderDzida SquadMAN34:23:19
13. Witold Filas
X-Free TeamSOLO34:45:41
14. Piotr Nowacki
kolarz.plSOLO34:52:56
15. Jacek BatorPiotr ChachajCudowne dzieci dwóch pedałówMAN35:28:50
16. Tomasz BergierGrzegorz MożdżeńzgórmysynyMAN35:57:17
17. Sławomir Surówka
surowySOLO36:02:22
18. Adam Grabara
ROSSMANN Bike TeamSOLO36:32:25
19. Hubert Krupa
czterypośladki1/2SOLO36:35:12
20. Adam FolandAdam Michniokpalmolive.napieraj.plMAN37:06:48
21. Marcin Suwara
Era Bike TeamSOLO37:12:50
22. Daniel ŚlimakowskiArkadiusz JaskułaquahadiMAN38:01:33
23. Marcin Jędraszek
MarcincinSOLO38:43:17
24. Jerzy Macek
jmcSOLO39:57:14
25. Van NeckSamVan NeckBramthe royal woodpeckers 1MAN40:10:45
26. Paweł AdamczykPaweł KalinowskiOddaj mi kasęMAN40:33:00
27. Aertsen WimJanssens Pieterthe royal woodpeckers 2MAN40:33:55
28. Jan Tuzel
FumaranSOLO40:35:53
29. Karol BorkowskiFilip BorkowskiFikaboMAN40:38:03
30. Mirosław Baczyński
Nie pijesz nie żyjeszSOLO40:51:33
31. Bartłomiej GielarowskiJerzy LekkiLucky LosersMAN41:13:48
32. José Maria Mota Dias da CunhaNuno Montoya Jalles TavaresTransPortugal100 MAS41:29:45
33. Kuba OsuchMaciej ŻubersopharmaMAN41:32:19
34. Mateusz RadwanKrzysztof SwaczyńskiCompetenz On BikesMAN43:14:08
35. Schouten MarcelVan Westrenen RonaldMarceroniMASTERS43:37:22
36. Roald HulshofBart RuttenDutch on the CarpatsMAN43:39:28
37. Łukasz LitwinPiotr SolarzLos DiabolosMAN43:39:54
38. Rafał Kowalski
eRKa soloSOLO44:18:47
39. Dariusz SkorupkaTadeusz NatanekSrogi KaraluchMASTERS44:23:49
40. Paweł MarkowskiArtur BryknerMTB4FUNMAN44:41:57
41. Maciej Florczak
FloroSOLO44:42:08
42. Jacek Różalski
PASSOLO44:44:21
43. Stefan MoritzDiana WeisbachRuch protestańczyMIX45:12:37
44. Vanvenden Broucke StevenKempeneers BertOzzy&ZwozzyMAN45:28:35
45. Adam CzerwińskiRobert LibecajtexodusbiketeamMAN45:46:47
46. Eric Van GyselBen MeesLeonMAN46:03:33
47. Julia GrebenevaOya GritskovaMarakuya&OyaWOMAN46:29:01
48. Agnieszka BalcewiczBarbara OchockaVictoria CymesWOMAN46:52:14
49. Maciej Chabowski
KilimandżaroSOLO46:58:11
50. Krzysztof Pniewski
Przeżyj to sam!SOLO47:17:49
51. Mariusz DąbrowaOlgierd OchockiKameleon Team PiłaMAN47:54:36
52. Kuba Szewczyk
koniecpol.com.plSOLO49:21:05
53. Sławek Sielski
SAAB TeamSOLO49:50:47
54. Paweł Sobczak
debiutantSOLO50:02:17
55. Grzegorz Mazurek
solerSOLO50:03:54
56. Würth StefanPeters EngelbertBIKESCHRÖGGELSMASTERS52:58:23
57. Sylwia SiłuszykAnna GędłekRed Rowers S.A.WOMAN54:26:04
58. Marcin Bajerski
BajerSOLO55:51:17
59. Jacek NickowskiWaldemar BieleckiArkadia Mielec100 MAS58:24:23
60. Tomasz Winek
Tomke BoboSOLO58:45:11
61. Daniel NiedbalskiTomasz JankowskiWhiskey on RocksMAN59:34:40
62. Piotr Oleksów
OloSOLO61:32:50
63. Piotr SrokaAdrian KołczykByle do pierwszegoMAN61:55:13