Szczyrk na gorąco
Home [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
Oczywista oczywistość... Poza tym 24C, słoneczko, pełen luksus.
A dalej... masakra. Beskid Śląski powoli zaczyna zmieniać się w pustynię...
Tak to wygląda z dołu. od strony Malinowskiej Skały. Tu wszędzie był las. Jeszcze w maju.
Ponieważ mamy ambitny plan zasięgowy, tuż przed Zielonym Kopcem skręcamy na trawers.
Ścieżka dochodzi do szerokiej drogi...
...Której 2 lata temu całkiem nie było. Dzięki tej drodze szybko ominiemy Zielony Kopiec, Magurkę i Baranią Górę.
Króciutki ciekawszy kawałek, a potem...
...a potem już tylko jedziemy rowerostadą. 27-28C, na szczęście brak słońca i lekki wiatr - da się wytrzymać, choć koszulkę mogę wykręcać.
I jedziemy.
I jedziemy.
I stoimy, bo spuściłem za dużo powietrza, a rowy odpływowe były agresywne.
Klasycznie czerwonym spod Przysłopu przeskakujemy na Stecówkę.
Dalej czerwonym z Kubalonki. Drwale dotarli również tutaj.
Ostatnia jazda Kubalonka-Łączecko czerwonym była jedną wielką błotną taplaniną. Tym razem to była właściwie jedyna nieprzejezdna niespodzianka.
Szlak jest miejscami oganiczony powierzchniowo, ale za to rozległy widokowo.
Zaczyna się walka z naszym dzisiejszym celem.
I wreszcie Stożek. Można powiedzieć, że plan został wykonany. Teraz tylko musimy wymyśleć, jak wrócić. Ale najpierw uzupełniamy płyny, bo przerób jest ogromny.
Na razie granicznym walimy w kierunku Czantorii. Jest pięknie, ale gorąco.
Tuż przed mykiem pozwalajacym ominąć wnoszenie rowerów na Czantorię, śmigają obok nas jacyś FRowcy z zacięciem enduro. Ale lekkie pod górkę już ich spiesza, więc szybko się rozdzielamy... Teraz nastąpi długa przerwa w zdjęciach, bo...
...najpierw czaderski zjazd czerwonym z Czantorii, gdzie popaliliśmy klocki, potem skrótowy, ale wykańczający podjazd na Orłową i lądujemy w schronisku od tyłu, gdzie dopiero mam szansę wyciągnąć aparat.
Na szczęście to miejsce przyjazne rowerzystom. Cokolwiek to znaczy.
Jakoś nikomu z nas nie spieszy się do ostatniego kawałka podjazdu na Orłową.
Wreszcie pokonaliśmy niechęć i ruszyliśmy. Napędza nas nadzieja, że przed nami jeszcze tylko jeden dłuższy podjazd na Trzy Kopce.
W dali,i po lewej, Gościejów. Stamtąd już właściwie tylko z górki. Pil postanawia więc wjechać na Trzy Kopce tyłem.
Na Trzech Kopcach zalegamy w trawie i nawet muchy dają nam w większości spokój.
Po niekrótkim zaleganiu ciągniemy żółtym, omijamy Smerekowiec...
...i pokonujemy już najostatniejsze podejście pod Salmopol, a potem nadal żółtym prościutko w dół do Szczyrku.
9.30 rano a już 27C, słoneczko i na szczęście chłodzący wiatr. W sumie przyjemnie. Na wyciągu...