Piątek 13-ego to nic w porównaniu z sobotą 14-ego...
Home [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
Tak więc Hyrcę osiągnęliśmy bardzo sprawnie, bez szkód w sprzęcie. Za to ze szkodą w cielesności, bo na zjeździe do Salmopola moje żebra i piszczel spotkały się gwałtownie z kamieniem... Ale co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. :)
127 KB
Pierwszy raz jechałem czerwonym po trawersie Beskidu. Bardzo zacny.
179 KB
Temperatura oraz lekko bolące żebra wymusiły środek chłodząco-znieczulający.
125 KB
Ale jeszcze nie zjeżdżałem niebieskim, więc, tym razem samotnie, znów na górę.
23,5 KB
Ponieważ niebieski przebiega prawie przez środek "platformy" startowej, postanowiłem się zatrzymać.
102 KB
Stałem i stałem, czekając na action. Słoneczko grzało, było gorąco... Ciekawe, jak gorąco jest w takim stroju? :)
83,5 KB
Wreszcie dmuchnęło z przodu...
98,9 KB
...i przebierając nóżkami po ziemi...
48,4 KB
...poszedł. Chciałem jeszcze, ale doszli mnie DeHowcy, więc zabrałem się z nimi na dół. Przynajmniej przez pierwsze 200-300 m... :)
96,7 KB
Ponieważ miałem jeszcze siłę i znieczulenie działało...
77,8 KB
...jeszcze raz na górę...
65,1 KB
...i jeszcze raz niebieski. A na samiuśki koniec złapałem gumę 500 m od bazy, a potem oparzyłem się o wahacz, bo okazało się, że tarcza i zacisk przekazują na ramę dużo ciepła i na rurkach trójkąta mógłbym usmażyć jajeczko. :)
126 KB
Wykąpani i najedzeni, przeprowadzamy logistyczną operację pakowania rowerów w odpowiedniej kolejności...
152 KB
...i do Łodzi.
118 KB
Dzień 1. 48 km, AVS 12,9 km/h, Vmax 60,7 km/h. Krzyżyki oznaczają katastrofy sprzętowe, a czacha katastrofę kierunkową. Nie jeździjcie w góry w sobotę 14-ego. Dzień 2. 30,5 km, AVS 11,4 km/h, Vmax 300 km/h :). Niedziela 15-ego może być.
524 KB