Piątek 13-ego to nic w porównaniu z sobotą 14-ego...
Home [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
Z uwagi na czas, bedskidbike namówił mnie na żółty z Brennej na Karkoszczonkę. Kiedyś nim jechał. Problem w tym, że... źle nam się skręciło. Ostatni żart soboty 14-ego spowodował, że ponad godzinę pchaliśmy rowery stromo w górę...
191 KB
A potem droga w ogóle się skończyła, z rowerami na plecach przebiliśmy się przez chaszcze i...
175 KB
...okazało się, że kompletnie nie wiemy, gdzie jesteśmy. Na szczęście dobrzy ludzie na wzgórzu przed nami wskazali nam nasze miejsce na świecie.
111 KB
Z uwagi na późną godzinę, ominęliśmy samą Karkoszczonkę i zjechaliśmy na parking, gdzie beskidbike pakował się do wozu, a ja pilnowałem, żeby nikt nie spadł nam na głowę. Wspólnie przyznaliśmy, że to była wyjątkowa wycieczka...
42,4 KB
Chłopaki już też zjechali, więc szybka regeneracja napędu, pogmeranie w bomberze, bo za rogiem...
105 KB
...zaczyna się już dymić.
138 KB
Wieczór zakończył się w miłej i przyjaznej atmosferze... :)
89,3 KB
Niedzielę 15 zaczęliśmy identycznie, jak sobotę 14... czyli wyciągiem i gumą na pierwszym zjeździe ze Skrzycznego. Ale o tej gumie jeszcze nie wiemy. :)
175 KB
Ćwiczenia rozciągające przed zjazdem...
135 KB
W błogiej nieświadomości przyszłej gumy fotografujemy landszafty...
106 KB
Dojechali nas nawet rycerze w nielśniących zbrojach.
113 KB
Zjechałem więc parę metrów do garba i cyknąłem każdemu fotkę. Ale nie każda się nadawała do pokazania.
128 KB
109 KB
114 KB
Jak już wspominałem, Andys znów zaliczył snake'a 500 m od wyciągu. A potem olał skręt z Malinowskiej Skały na Salmopol, co kosztowało go parędziesiąt metrów pchanka z powrotem. O dziwo (a może dzięki temu, że nabiliśmy oponę prawie na kamień), andysowych gum więcej nie było...
181 KB