Weekend na maksa
Home [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
Strona 1 z 2

50,8 km - AVS 14,0 km/h - Vmax 41,2 km/h
56,3 km - AVS 11,5 km/h - Vmax 64,6 km/h

Nadal obstaję przy wersji, że mój wyjazd był spontaniczny. A na miejscu zamelduje się w sumie 11 osób. Kierownik wyznaczył już dzień wcześniej punkt spotkania i wszyscy powoli się odmeldowują.
Pierwszy podział na grupy. Mała część na Twistera, większa na łomot.
Po drugim podziale zaczyna ustala się skład ostateczny tego dnia - piąteczka na rozgrzewkę wbija się w Dziabara.
Trzy linie przejechania ścianki - dobra...
...trochę gorsza...
...i taka sobie.
Kończymy Dębowcem i zgarniamy z parkingu Maćka zamykającego dzisiejszą grupę łomotu.
Żeby się nie powtarzać za bardzo i poznać nowe, trochę musimy podjechać.
A nawet więcej niż trochę. A nawet nie wiem, czy warto.
Zaczynamy test Borsuka.
Test wypadł bardzo pozytywnie, ale okazuje się, że trochę trzeba wrócić. Na dodatek dwa kierowniki wymyślają powrót z podjazdem do zjazdu.
Końcówka pętli na dolnym Dębowcu.
Kółko trzecie. Dziabar, a później...
...Górny Cyberniok. Początkowo tylko widokowy...
...potem zaczyna się zabawa.
Końcówka to powtórka pętli drugiej - podjazd + dolny Dębowiec. Trzy kółka, a wyszło już 30 km.
Po niekrótkiej przerwie knajpianej kółko czwarte - RockNrolla...
...kawałek Cygana...
...i Kamieniołom.
Piąte kółko już w wersji mini - Dziabar + Gondolka i większość ekipy się zmywa. Ja z Kubą postanawiamy się dojeździć i rzutem na taśmę łapiemy się na jeden z ostatnich wjazdów gondolki i kręcimy kółko numer 6 -  Dziabar + Dębowiec. I mamy dosyć.
Mimo wieczornych ustaleń przy piwie, przy śniadaniu plan niedzielny się sypie, bo każdy ma jakieś ale... Akceptowalny przez wszystkich pomysł wykluwa się dopiero podczas ogarniania sprzętu. To nie będzie łatwy dzień.