Mglistobłotnista niedziela
Home

41,1 km - AVS 12,9 km/h - Vmax 50,3 km/h - 1001 m przewyższeń GPS

P 3 godzinach jazdy miejsca parkingowego udziela nam Lokalny Punkt Informacyjno-Konsultacyjny w Bodzentynie.
Humory nie są najlepsze. W Łodzi było słońce, a tu część drogi jechaliśmy w deszczu. Teraz nie pada, ale jest 6C i wilgotność pod 100%. Dziwne, że nie wieje, jak to w kieleckim...
Zimno wymusiło szybkie przebieranie i szybki start. Na rozgrzewkę podjazd na na Miejskę Górkę - aż 426 m n.p.m.
Na szczęście asfalt szybko się kończy i zaczyna to, po co przyjechaliśmy - górki i błoto.
Niebieski do Świętej Katarzyny świetny. Trochę w górę, trochę w dół, widokowo (chyba) i w ogóle.
Niby lajtowo, ale mostki śliskie jak... bardzo śliskie.
Na bramce kulturalnie kupujemy bilety i ogólnie w miłej atmosferze wbijamy się do ŚPN. Zaczynają się prawdziwe góry w wersji mini. 11 lat temu, na sztywniaku, to było wyzwanie. A teraz proszę, kobitki daja pod górę, aż miło. Chyba się wygładziło.
Odcinek ze schodami na szczęście jest krótki...
...a potem ambitna walka trwa.
Choć część grupy wybiera wersję lajt.
Nastroje zdecydowanie lepsze niż na początku wycieczki. Bo okoliczności przyrody zacne.
Trochę pchania pod sam koniec, trochę Photoshopa i jesteśmy sami na szczycie.
A potem świetny zjazd, z przerwą na prostowanie zębów w blacie.
Błoto fruwa, ktoś przelatuje przez kierownicę, ktoś zdobywa siniory - ogólnie wszyscy dobrze się bawią.
Trochę asfaltu, akurat tyle, aby oczyścić opony...
...i znów wbijamy się w teren.
Wciąż czerwonym kręcimy w kierunku Łysej Góry.
Zbiórka na szybki batonik (bo nadal 6C) i szykujemy się do ostatniego podjazdu.
Jakoś wydawało mi się, że to będzie większe wyzwanie, a tu gładziutki asfalt. No tak, autobusy pielgrzymkowe w czasie silnych opadów deszczu muszą gładko podjeżdżać.
Próbowaliśmy obejrzeć największe gołoborze śródleśne w Polsce, ale pozostało nam uwierzyć na słowo tablicy informacyjnej. Główny kierownik wycieczki odlicza grupę i ruszamy na ostatni zjazd.
Tablica potwierdza, że już wiosna. Choć pogoda mało wiosenna.
Sztywniaki na oponach XC ne jeżdżą po mokrych kamorach dokładnie tam, gdzie by się chciało...
...ale i tak wszyscy zadowoleni ze zjazdu.
Pozostaje jeszcze tylko powrót - marne 14 km asfaltem. Lekko w dół i lekko pod wiatr.
Na koniec wycieczki każdy wyprowadza swoją figurę...
...wstępnie uzupełniamy kalorie i w drogę. A po 10 minutach niebo robi się błękitne, wyłazi słońce i generalnie jest lampa przez całą  drogę do Łodzi.