Izerskie klasyki
Home [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
Strona 1 z 2

45,4 km - AVS 11,7 km/h - Vmax 47,7 km/h
33,2 km - AVS 12,4 km/h - Vmax 51,1 km/h

Piątek spędzony na włóczędze po knajpach, bo rankiem pogoda była niepewna. No to w sobotę Stóg Izerski wita nas 13C i wiatrem urywającym łeb. Nastroje w ekipie dość minorowe.
No ale jechać trzeba. Wpinamy się w żółty i lawirując między Kazikami i mikropieskami, przedzieramy się przez Stóg.
Od siodła żółty już pusty.
I wciąż naturalny.
A co najważniejsze, tu prawie w ogóle nie ma wiatru. Więc warun idealny do jazdy.
Od szutrówki oczywiście stary żółty.
Ostatnie progi, trochę leśnych dróżek...
...i Hala Izerska.
Chatkę Górzystów tym razem olewamy, szybki popas w zawalonym Orle i skręcamy w zielony. Na szczęście rozwałka nie posunęła się za przełamanie...
...i zostaje kawałek sytego zjazdu.
Potem szybki przelot przez Jizerkę i singielkiem omijamy Jelení stráň.
Szutry. mostki, klasyczne Izery.
Mimo poprawy pogody nie udaje mi się namówić Pingwina na kąpiel.
A potem wymyślamy skrót. Zamiast szutrować dookoła na Smrk, postanawiamy wrócić do żółtego. Wybieramy odpowiednią dróżkę na mapy.cz, która jednak nagle się kończy 50 m od granicy. W sumie teraz widzę, że na mapy.cz na dużym zbliżeniu też się nagle kończy...
Co gorsza, Pingwin wysłany na pieszy zwiad zgłasza podtopienie. Brakuje ze 4 metrów do szczęścia.
Od czego jednak umysł ścisły i nieposzanowanie dla symboli.
Budowniczy przetestował, więc przeprawa bezpieczna.
Jeszcze tylko strumyczek...
...ścianka...
...i docieramy do ścieżki granicznej, którą już się jedzie.
I z powrotem na starym żółtym, tyle że w górę. A potem znów zmiana trasy i zamiast żółtym do końca szutrujemy do Polany Izerskiej.
Bo przecież trip bez trawersu to trip nieważny.
A żeby było inaczej, trawers w kierunku Stogu.
No a trip bez czerwnoego ze Stogu to już w ogóle nie trip.