Dookoła Pienin - dzień 3. Słowacja
Domek [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
Po kilku skrobaniach z błota rower wygląda jako tako.
215 KB
Dalej droga już prawie normalna :).
95,0 KB
Zdobywam wysokość.
97,6 KB
Wreszcie Vaterny Vrch 1111 m.
130 KB
I widoczek spod Vrchu.
89,7 KB
Szlak zielony też nie spełnia moich oczekiwań...
99,9 KB
Tak wygląda właściwie cały szlak - kompletnie zryty przez ciężki sprzęt.
115 KB
Kolejny widoczek.
88,1 KB
Trochę pustynnie...
72,8 KB
Jeden z niewielu normalnych odcinków.
125 KB
A oto i jedna z przyczyn. Na dodatek chciała mnie wpuścić w maliny i wskazała złą drogę.
109 KB
Oznaczeń szlaku trzeba bardzo szukać.
162 KB
Wreszcie w dół.
107 KB
Drobne przeszkodu i koszmarne oznakowanie szlaku - np. tu nie leci wzdłuż drogi, która daje ładnie w lewo dół, ale biegnie prosto, przez krzaczory. 200 m powrotu/wspinaczki z rowerem... :(
156 KB
Niebieski tylko na początku wyglądał dobrze.
112 KB
Potem skręcił w las. Cała zabawa polegała na tym, żeby znaleźć kolejny znaczek na drzewie.
114 KB
Ścieżynka jako taka była rzadko widoczna.
67,0 KB
Znowu Tatry. :)
29,2 KB
Tu miałem problem. Przedzierałem się z 10 minut.
200 KB
Przez zabawę w kotka i myszkę ze szlakiem zrobiło się późno. Wskoczyłem więc najpierw na dziurawy asfalt...
129 KB
... + widoczek...
86,7 KB
... potem na gładki asfalt...
59,1 KB
... + widoczek i po 3-daniowym obiedzie, 2 piwkach i 15 km wylądowałem w domu.
81,4 KB
Dystans 50 km, z czego duża część to taplanie się w błocku. Oznaczenia słowackich szlaków sucks!
202 KB