Czarno-Srebrno
Home
Dzień 1. zaczynamy myląco, bo od przerzucenia się na Czarną Górę. Tu na wstępie lekkie wkurzenie, bo karnety na Luxtorpedę są tylko w kasach przy sklepie. Nie chodzi o to, żeby ludziom było wygodnie, nie, musisz zasuwać w górę i w dół 600 m i z powrotem, ale może wyskoczysz z kasy w sklepie przy okazji...
Drugie wkurzenie przy kasach - 95 zł za cały dzień, a trzecie przy wyciągu - haki nie na wszystkich krzesełkach, a rower wiesza się samemu czyli bikepark made in Poland. Natomiast zdecydowanym dzisiejszym plusem dodatnim są pustki i brak kolejki.
Lekko wkurzeni zaczynamy turlanie. Kawałek DH Lux na początku został lekko wygładzony, łącznie z dropem z mostka...
...ale dalej już klasyczny łomot bez nie ma przebacz.
Przy drugim przelocie Pingwin spotyka ducha z przeszłości, więc w powiększonej ekipie...
...latamy (znaczy my jeździmy dołem) dalej.
Chłopaki w powietrzu czują się dobrze, ale korzenie i kamienie budzą u nich normalny respekt.
Kolejny przelot i kolejne znajome twarze. Stanowiąc chyba połowę wszystkich obecnych na Czarnej, można zacząć myśleć o przejęciu Kambodży na własność.
W pewnym momecie rozdzielamy się z ekipą, bo Czarna pokazuje, że to nie jest góra dla cienkich opon. Ale zestaw z Deca ratuje sytuację.
Częściowo sami, częściowo nie, pozbywamy się resztek sił na kolejnych przelotach.
Evoc-srevoc, mam i ja. Niestety wygodne to ustrojstwo na kręcenie kółek, więc zostaje... Po 7 przelotach i 3 glebach ogłaszamy koniec. Czarna wysysa.
Dzień 2. W sobotę rano był tu jakiś ruch, dzisiaj sytuacja podobna, jak wczoraj na Czarnej. Czyli pusto i super.
Wydawać by się mogło, że po dniu na Czarnej, na Srebrnej będziemy jeździć, jedną ręką trzymając kierownicę, drugą machając do wiwatujących tłumów. Otóż nie. Po pierwsze nie ma tłumów, a po drugie jazda idzie nam tak żenująco, że myślimy o oddaniu rowerów dla biednych dzieci z Afryki. Dopiero alfabetycznie na C zaczynamy łapać jakieś początki flow.
Potem siłą osobowości przyciągamy do ekipy Grześka i Stepa i bierzemy się za ambitniejsze przejazdy.
7 kółek, szybka pizza, szybki prysznic i szybko do domu zagłosować zdecydowanie w butach...