Wreszcie łomot na ciepło
Home [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
Strona 2 z 2
Marcin w górach po dekadzie przerwy i na sztywniaku. Ale jak widać, jazdy na rowerze się nie zapomina.
Tu zaraz, na prawie płaskim, Pingwin wali glebę, a ona mu oddaje. Gleba wygrywa i Pingwin na Ketonalu, w opasce uciskowej, dotacza się powoli do mety.
Kolejne małe conieco...
...no może nie takie małe...
...i atakujemy Radunię.
Tu jeszcze nas nie było, czyli sam początek Tajemnej. Warto dla widoków, samą trasę można spokojnie zaczynać niżej.
Decathlon a lata.
Nowa świecka tradycja, czyli wyryp do początku Świerkowej.
My mamy dosyć, ale Marcin postanawia na szybko wbić się na Ślężę. Wraca akurat wtedy, gdy Kuba kończy nas zabawiać Sztuczką z Niebieską Szmatką. I do domu.