Wreszcie łomot na ciepło
Home [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
Strona 1 z 2
Myślałem, że ekipa będzie już nerwowo czekać, a tymczasem Pingwiny dopiero rozpoczynają walkę ze śniadaniem. Jest więc czas na herbatkę na tarasie będącym mokrym snem samobójcy.
Ludzi mało, tarpany krążą, nawet nie ma kiedy robić zdjęć w kolejce.
Zaczynamy więc objeżdżać kolejne litery alfabetu. Ale tylko pierwsze trzy.
Małe conieco...
...i z powrotem na trasy.
Dostajemy zgodę na przetestowanie nowobudowanego podjazdu na C. Lekki i łatwy nie jest...
...choć raczej przyjemny.
Przez cały dzień mijamy się z ekipą Kuby, który ambitnie olewał tarpany, by wreszcie ulec mechanice. Ale bardzo szybko nasze trasy się rozchodzą.
Niedziela rano to godzinka w furze i wielkie spotkanie na Tąpadle.
Zaczynamy męczenie Ślęży i Raduni.
Lokalesi chyba podpadli leśnikom albo leśnicy się nie wykazali, bo skutecznie ukryli wlot na Kazirodcę. Ale to nas nie powstrzymuje.