Im trudniej, tym lepiej
Home [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
Strona 1 z 2

37,8 km - AVS 9,3 km/h - Vmax 48,9 km/h - 1523 m przewyższeń
20,9 km - AVS 8,4 km/h - Vmax 42,2 km/h - 850 m przewyższeń

Plan był inny i ekipa miała być inna. Ale w ostatnim momencie, dzięki yr.no, zmieniamy destynację, a i ekipa się uszczupla. I tak sobotni ranek rozpoczynamy od wspinaczki we czterech na Radunię.
Spotkanie młodych patriotów... a nie, to rozgrzewka dość rzadko spotykana w naszym towarzystwie.
Tak w ogóle na rozgrzewkę miała być Tajemna, ale Kierownik Wycieczki czegoś tam nie wziął z fury, albo tylko udawał, w każdym razie rozgrzewamy się na Gangsterze.
Potem szybki podjazd na wpół Ślęży i klasyka - Dolce Vita.
Pierwszy raz Oskara był taki sobie. Ten tu drugi był taki sobie jeszcze bardziej, bo skończył się bałaganem.
Dlatego my odpuszczamy kamor.
Oskar jest uparty i trzeci raz już na czysto.
Trochę wiatru w sztycę, żeby się lżej jechało i wbijamy się znów w pół Ślęży.
Tym razem nowość - Kazirodca, na dodatek Syjamski.
Jest co robić.
Znaczek z serii 'Potrzymaj mi piwo'. Jakoś nikt nie chciał go trzymać...
Walczymy więc z gruzowiskiem.
Z sukcesem.
Koła 29 przetaczają się przez wszystko...
...te 27,5 jakoś gorzej.
Walka z Kazirodcą trwa.
Chwila odpoczynku. Nie wiem dlaczego chłopaki nie chcieli być z nami na samojebce. Chyba nie ze wstydu...
35 minut kręcenia i jesteśmy na szczycie. Zakładamy plastiki i w dół.
Mijamy Trakt Bolka, bo Kierownik Wycieczki chce zjechać to, co zawsze podjeżdżamy i się zaczyna - Pingwin odpuszcza hamulce i gotowe.
Kawałek dalej moszczę sobie gniazdko na foty, słyszę strzał...
...i tym razem Oskar. Argument, że 'mleko rulez' pada na łopatki.
Uwaga! Baru nad wodą pilnuje Pies!
Obiad dodaje trochę sił, stawiamy więc na małe wiosenne XC dookoła Ślęży i Wieżycy. Oczywiście nie idzie bezboleśnie, jest nawet pchanie przez jeżyny i ładujemy się niedokładnie tam, gdzie chcieliśmy...
...ale wreszcie osiągamy cel - Dolce Vitę na deser.
Zdejmujemy plastiki i do domu.