Mazury 2008
Home
Na początku okazało się, że nasz ulubiony bar z filetem z okonia wziął i zniknął...
A potem było już z górki...
Pierwsza z wielu burz. Na szczęście były bardziej widowiskowe niż groźne.
Dopiero na zdjęciu zauważyłem, że jakaś niedorobiona. Bo latała normalnie...
A ta burza...
...zostawiła chwilowe pamiątki.
Zresztą było to 5 burz pod rząd z trzykrotnym opadem wkładu do drinków.
Bardzo liczna i ruchliwa rodzinka.
Jedna z wielu pamiątek ubiegłorocznego białego szkwału.
Załapaliśmy się nawet na ognicho ze znajomymi spędzającymi stacjonarnie czas w leśniczówce.
Jeziorko pod opieką leśniczego i jego hodowli. ;)
A w drodze powrotnej obejrzeliśmy sobie, jak po raz kolejny Krzyżacy rzucają nam dwa nagie miecze...