Minigaleria koutowska
Home

9 kółek - 38,7 km zjazdu - AVS 18,4 km/h - Vmax 50,1 km/h

Myślałem, że kupiłem sobie oryginalny rower. Okazało się jednak, że nie.
Zaczynamy koutowanie sami, ale w drugim przejeździe dojeżdżają już Ola i Stefan.
Objeżdżamy wszystko po kolei, wybierając tą ulubioną linię.
Bez Stefana sklep przeżywa problemy.
My żadnych problemów nie mamy.
Po paru przelotach Stefan zarządza wizytę na punkcie widokowym. Wiąże się to z podjazdem, co nie wszystkim przypada do gustu.
Podjazdu na szczęście dużo nie jest. Potem przez chwilę normalne XC.
A oto punkt. Zdecydowanie jest widokowy.
Odpoczywamy chwilę w cieniu. Stefan bardzo pilnuje swojego batonika.
A z punktu mocno zaskakujący i wcale nie XC singielek z powrotem na trasy.
Na koniec pomarudzę. Trochę nie podoba mi się, że wszystkie trasy są coraz gładsze (no może z wyjątkiem pucharówki). O ile początkowi Niedźwiedzicy wyszło to na dobre, to bardzo żałuję tego, co stało się odcinkiem Hrebenovki równoległym do nartostrady. Kiedyś to był singiel z korzeniami, pniakami do skakania, a teraz jest prawie autostrada, gdzie leci się ponad 50 km/h. Na wszystkich trasach (oprócz czarnej) zostało może w sumie z 5 m bieżących korzeni czy kamieni. Szkoda.