Klasyczne kółko w 'dziewczyńskim' tempie
Home

67,8 km - AVS 14,9 km/h - Vmax 53,8 km/h - 1170 m przewyższeń GPS

Blady świt to nie jest, ale cały parking należy właściwie do nas. Cóż... niedzielny poranek. Normalni ludzie albo śpią, albo stroją się do kościoła.
My też dostrajamy się, omijamy płatną bramkę na zamek i ruszamy w pętelkę określoną przez kierownika wycieczki jako 'lajtowe xc w dziewczyńskim tempie'.
Synchronizacja na pierwszej górce.
W pięknych okolicznościach przyrody, lajtowo 20-25 km/h kręcimy przed siebie.
Klasyczny wjazd do Złotego Potoku...
...i klasyczny wyjazd ze Złotego Potoku. Szlak wciąż zawalony drzewami.
XC-owcy myszkują, poszukując przejazdu przez pieńki.
Pierwszy endurowy odcineczek. Aż obróciłem jeszcze raz.
W 'rowerowym' sklepiku zaopatrujemy się w płyny i nawiązujemy kontakt z tubylcami. Przy okazji zostajemy uświadomieni, że dobra baba powinna w polu robić, a nie szlajać się na rowerze.
Skoro dobra baba ma być w polu, jedziemy na pole.
Ostatnie piaszczyste odcinki...
...i docieramy do drugiego endurowego odcinka Mirów-Bobolice. Niestety, ludzi tyle, że nawet prowadząc, ciężko się przebić.
Po zamkach nawrotka i rozpoczynamy powrót.
Kobiety wciąż nabierają dobroci na polach.
Kto by pomyślał, że połowa do DHowcy...
Ekipa wali prosto do samochodu, a ja, korzystając z okazji, że od tyłu nie kasują, wbijam się na chwilę na zamek. A potem pakowanko i do domu.