Letniozimowa majówka
Home [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
Strona 1 z 2

60,9 km - AVS 12,3 km/h - Vmax 54,1 km/h - 1347 m przewyższeń GPS
43,8 km - AVS 11,3 km/h - Vmax 47,1 km/h - 1358 m przewyższeń GPS

Klasyczny początek - Białą Wodą na Obidzę. Próbujemy oszukać przeznaczenie i nie pchamy się i rowerów żółtym na końcu rezerwatu.
Jednak przeznaczenia oszukać się nie da i gdy szutrówka, którą kręciliśmy, zaczyna opadać, pozostaje jednak pchanie w bok.
Przynajmniej pchanie jest z widokiem na Tatry.
Dalszy ciąg podziwiania widoków...
...a potem ciężka robota - Wielki Rogacz już w całości w siodle.
Od narciarskiego singielka robi się już zdecydowanie płaściej.
Omijamy Radziejową dołem, trochę wspinaczki na Złomisty Wierch i zlatujemy na odbicie żółtego. Niestety, ostatni odcinek dość mocno wygładzony przez drwali.
Chwila na złapanie oddechu i wbijamy się w żółty.
Przymusowy postój, aż konie poradzą sobie z pniami. Na szczęście po 100-200 m odbijają z singla. No i trzeba przyznać - słuchają się komend lepiej niż większość psów.
Za szutrówką zaczyna się ciut trudniejszy odcinek. Oczywiście nie znaczy, że gorszy.
Dość letni 1. maja.
Asfaltem spadamy do Barcic, nawiedzamy sklepik i zalegamy przed cudnej urody tablicą reklamową.
Czeka nas XC powrót do Piwnicznej.
Szlak po drugiej stronie Dunajca naprawdę jest świetny. Są odcinki terenowe, mocno terenowe...
...są prawdziwe autostrady, są kamorzaste przejazdy nad samą wodą. Bardzo zacne XC.
Jeden z głównych mostów w Piwnicznej zniknął, ale da się znaleźć interesujący objazd.
Sklepik w połowie 6 km asfaltowego wbijania się na Obidzę.Jak widać, mocno oblegany.
Za sklepikiem już tylko długa i ostra orka pod górę.
Wyglądali na dość zagubionych, ale sądząc po ilości sprzętu, przetrwaliby sami do zimy, więc się nie wtrącaliśmy.
Pakujemy się w czerwony, trochę lasem, trochę masakrycznym błotem...