Góry Opawskie czyli MTB na surowo
Dzień 3. Krizowy vrch
Domek [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
Po zaprowiantowaniu miało być szybko asfaltem przez granicę do Mikulovic.
Jednak skróty przeprowadziły nas przez Grędówkę - podobno 360 schodów. ;)
76,2 KB
Znów jednak byliśmy twardzi i po wspinaczce osiągnęliśmy granicę by czerwonym szlakiem przemknąć przez Mikulovice, rzekę Bela i cieszyć oko widokami.
88,8 KB
Początek leśnego rowerowego. Przelewanie z pełnego w pełne i przygotowanie do wspinaczki.
123 KB
W okolicach Straziska nastąpiło nieporozumienie ze szlakiem.
Wybraliśmy bramkę nr 3, która nie okazała się tą właściwą.
92,8 KB
Jednak sama droga była bardzo przyjemna, cały czas lekko w górę.
112 KB
Zamiast szczytami, objechaliśmy Bily kamen (szczyt) i Sporny zboczami od zachodu.
59,7 KB
Chyba tam jedziemy - Zlaty Chlum.
36,3 KB
Jak z bajki...
Potem szybki zjazd i znów pod górę niebieskim, żeby spotkać się z czerwonym szlakiem.
76,0 KB
Powinniśmy przyjechać z lasu z prawej, a przyjechaliśmy asfaltem z lewej. :)
90,1 KB
Skręcamy na żółty - wygląda obiecująco.
88,9 KB
Te wycinki robią chyba specjalnie, żeby można było podziwiać widoczki. :)
57,9 KB
Żółty wił się trawersem... Te żółte szlaki to dobre szlaki. ;)
84,3 KB
Ponownie korzystamy z możliwości lekkiego ochłodzenia.
Wreszcie szybki zjazd i Gambrinusik - Certovy Kameny, 693 m.
85,9 KB
Po piwku oczywiście pod górę. Zdecydowanie na piechotę...
83,0 KB
W połowie drogi źródełko. Na szczęście...
135 KB
... bo dalej zrobiło się jeszcze stromiej i pieszy wiódł krótkimi trawersami po kamorach na Zlaty Chlum.
88,9 KB
Wreszcie na samiutkiej górze - 875 m + wysokość wieży.
Parę widoczków: w dół...
96,0 KB
... w kierunku Polski...
295 KB
... w kierunku Pradziada (1492 m)...
67,4 KB
... na naszą dalszą drogę...
70,3 KB
... i na Jesenik.
58,4 KB
Wieża z dołu. Dają tam takie widokówki. :)
45,4 KB
Zjazd na Krizovy vrch szybki i miodny.
120 KB
Wreszcie. Restauracja polecana przez naszego gospodarza.
63,2 KB
Nie byłem pewien, czy po zjeździe po błocku będę pasował do kelnerów w białych koszulach... :)
53,5 KB
Menu faktycznie imponujące - dziczyzna, drób, ryby, żaby, ślimaki...
Jakbym zjadł to, na co miałem ochotę, musiałbym wracać autobusem. :)
91,6 KB
Pozostaliśmy przy daniu I - polewki...
93,8 KB
... i daniu II - Czeski trójbój i polewka. ;)
95,1 KB
Z pełnymi brzuchami trzeba pospacerować - oczywiście pod górę... Na szczęście niezbyt długo.
74,5 KB
Wskoczyliśmy na żółty, który znów okazał się fajny - najpierw trawersik, a potem zjazd do Mytinki.
213 KB
W Mytince wycieczka uległa pewnej modyfikacji - jak widać po śladach, Darq nie zmieścił się w zakręcie i przeszorował po asfalcie.
108 KB
Na szczęście tuż obok mieszkali bardzo mili ludzie, którzy udzielili pierwszej pomocy wszystkim uszkodzonym kończynom...
Mając do wyboru długo asfaltem pod górę i dwa razy krócej zielonym szlakiem bardziej pod górę, wybraliśmy szlak...
114 KB
... i na asfalt wskoczyliśmy dopiero przed Rejvizem. A tam się zaczęło w dół. :)
12 km do Zlatych Hor w kilkanaście minut, Vmax 66,6. :)
46,1 KB
Jak widać, fachowo założone opatrunki dotrwały do Polski.
51,0 KB
Wycieczka zakończyła się w szpitalu, gdzie uszkodzenia zostały już całkiem profesjonalnie zabezpieczone...
77,4 KB