Góry Opawskie czyli MTB na surowo
Dzień 2. Zamecky vrch i Bily Kamen
Domek [<< Pierwsza] [< Poprzednia] [Następna >] [Ostatnia >>]
Dzień drugi również zaczęliśmy od zaprowiantowania...
62,2 KB
Dobra wróżba na dzień dzisiejszy. :)
21,6 KB
Sam początek właściwie ten sam. Trochę pod górę w kierunku Przedniej Kopy, ale tym razem przejedziemy pod szczytami szlakiem rowerowym.
82,6 KB
Poszło szybko, granica i już w Zlatych Horach gdzie zdjęcie tego domku okupiłem czarną breją po kostkę. :)
86,8 KB
Szybko uciekamy w las na czerwoną ścieżkę dydaktyczną. Jednak bardzo szybko ją gubimy i po napaści na czeską panią, przestraszeniu czeskiego psa, przedzieraniu się w tą i spowrotem przez czeskie błoto...
82,0 KB
... wreszcie ją odnajdujemy. Chyba wystarczyło się kierować na największe błocko. ;)
128 KB
Wreszcie żywioły się rozdzielają. Woda płynie sobie z prawej...
75,8 KB
... w lewą stronę...
89,3 KB
... a sama ziemia biegnie naprzód.
81,9 KB
Potem kawałeczek jazdy po asfalcie...
122 KB
... którą jednak szybko zamieniamy na pieszą wspinaczkę po kamykach. :)
71,0 KB
Z tyłu dla odmiany wychylają się Zlate Hory. ;)
51,7 KB
Tymczasowa baza założona na okoliczność fotografowania. ;)
139 KB
To czerwone to ja na skałce pod Zameckym vrchem.
66,7 KB
Wreszcie Zamecky vrch, 702 m.
Bardzo ruiny wieży/zamku(?) Edelstejn.
139 KB
Tablica informacyjna. Myśmy niczego nie ruszali. :)
81,3 KB
Znów okienko na Zlate Hory.
70,1 KB
Jeszcze tylko posiłeczek regeneracyjny...
125 KB
... i trawersikiem z widoczkami naprzód.
121 KB
Jest szlak, da się jechać, jest cudnie. :)
65,4 KB
Znów wyskakujemy na asfalt, którego kawałeczek widać w dole...
126 KB
I znów szybko uciekamy z asfaltu za czerwoną dydaktyczną. Całkiem przyjemnie...
62,6 KB
Szybkie odświerzenie w strumyczku...
145 KB
... i docieramy do sztolni Hackelberska.
111 KB
Można było nawet wleźć na jakieś 50 m w głąb. Dalej już solidne zamknięcie i dalsze 750 m (według tabliczki).
Ciekawe, czy nadal można tu znaleść złoto. ;)
40,3 KB
Tu zaczęliśmy podejrzewać, że zgubiliśmy ścieżkę.
Nasze podejrzenia wzbudziło wcześniejsze oznaczenie szlaku z wysprayowanym Ne pod spodem...
107 KB
Tu już byliśmy pewni - to nie jest szlak. :)
95,1 KB
Byliśmy jednak twardzi i cały ten wiatrołom pokonaliśmy z nogi. W ten sposób dotaliśmy znów do ścieżki i na szczyt 936 m, choć sam Biały Kamień jakoś nie został zarejestrowany...
Zagadka: Co to za miasto na dole? ;)
238 KB
Potem w dół, w górę, pomiędzy wielkimi dziurami w ziemi...
77,9 KB
... zwanymi Velke Pinky...
63,4 KB
... na dnie których zalegał śnieg. :)
74,2 KB
Tutaj ścieżka była wytyczona dość jednoznacznie, opatrzona odpowiednimi tablicami Pozor! i takie tam. :)
139 KB
Wreszcie porządnie w dół, chyba po raz pierwszy dzisiejszego dnia :).
79,1 KB
Choć nie bez niespodzianek - szykana 2. widziana z szykany 1...
75,1 KB
... i szykana 1. widziana z szykany 2. Właściwie tylko na tym odcinku napotkaliśmy powalone drzewa...
149 KB
Po szybkim asfalcie w dół zbliżamy się do południowego
114 KB
Gambrinusik i polewka czosnkowa z widoczkiem. Tuż pod nami Hermanovice
252 KB
No to się wspinamy. To po prawej to oczywiście Biskupia Kopa. :)
72,2 KB
Żółty szlak całkiem przyjemny jest.
117 KB
Na chwilę stracił właściwości jezdne...
156 KB
... ale bardzo szybko znów je odzyskał.
135 KB
Całkiem niedawno byliśmy na szczytach po drugiej stronie doliny... W każdym razie na tym wyższym. :)
Poniżej dawna kopalnia Rudne doly.
70,7 KB
Widoków podziwianie. :)
109 KB
Vetrna, 792 m. Mało przejezdna, ale na szczęście bardzo krótko mało przejezdna.
79,9 KB
A potem w dóóół, mijając niewielkie zbiorniki wodne o małym znaczeniu strategicznym. :)
Potem
71,9 KB
Natomiast niebieski z Biskupiej zaczął się bardzo przyjemnie...
81,9 KB
Potem stał się trochę bardziej techniczny...
84,9 KB
Ale generalnie bardzo przyjemny zjazd do powtórzenia. :)
Na koniec Zlate Hory, granica, zboczami trzech Kop do domku...
92,7 KB