Najostatniejsza jazda 2008
Home
31.12.2008, godz. 10.13, bezchmurnie, lekki wiatr z południa, temperatura bardzo przyjemna. Czas najwyższy odbyć ostatnią przejażdżkę w starym roku. Krótka (bo w Beskidzie Małym wszystko jest krótkie) rozgrzewka po asfalcie...
...i w górę na Hrobaczą Łąkę - przede mną 3,5 km podjazdu i 470 m w pionie. Cel ostateczny - Czupel 934 m. n.p.m., najwyższy szczyt Beskidu Małego. Już go widzę, tyle, że na razie za plecami.
Skończyła się cywilizacja, zaczął się śnieg. Na szczęście ucywilizowany.
Prawie koniec - tam między drzewami Chatka Turystyczna Hrobacza Łąka. Nawet czynna.
A za mną... Babia i Tatry. Tam to musi być śniegu. :) Ten mały samochodzik 2 razy się rozpędzał, ale do Chatki nie dotarł. Spuściłem trochę powietrza z opon i pokazałem mu, że rowerem łatwiej...
A z Hrobaczej bardzo przyjemnie, góradół na Przełęcz Przegibek.
Po prawej wyłoniło się Skrzyczne. Żebym nie zapomniał...
Z Przegibka kolejny podjazd - 240 m na niecałych 2 km. Miejscami naprawdę ostro.
Ale z wyjątkiem takich niespodzianek całość do podjechania.
Bielsko Biała. Ledwo widoczna spod smogu, choć i tak coś widać, bo 1-2 dni wcześniej było widać jedynie smog.
Końcówka podjazdu i w ogóle dużych podjazdów w roku 2008. Zaraz za drzewami schronisko na Magurce Wilkowickiej.
Do schroniska nie zaglądam, grzańca tym razem odpuszczam, podziwiam Skrzyczne, przydawki, i prę dalej...
Czupel już całkiem blisko - to ten w samym środeczku.
A hen, w oddali, chyba Mała Fatra i Velki Rozsutec.
A oto najostatniejszy mały podjazd w 2008 roku. I ostatni szczyt do zdobycia.
I ostatnie spojrzenie na Tatry 2008.
Krótkich asfaltów, szybkich podjazdów i trudnych zjazdów w 2009 roku życzę...
Skręcam w czerwony i szykuję się do ostatniego, 6 kilometrowego zjazdu...
...a wcale nie. Wracam na niebieski i szykuję się do ostatniego 4 kilometrowego zjazdu. Będzie krócej, ale ostrzej. :)
Jeszcze trochę podziwiania podczas walki z roztopionym śniegiem...
...a potem już błyskawicznie na dole.
28,6 km, AV 10,6 km/h, Vmax 41,2 km/h, 1135 m przewyższeń.