Logo
Strona głowna
Rower
Zimowe ciuchy na rower
Żagle
Galeria rowerowa
Galeria mazurska
Odsyłacze
TV-out


Facebook

© Solar

Ostatnie zmiany:
25.01.2017

ver. 2.51

Wszystkie zawarte tu opinie są moimi subiektywnymi spostrzeżeniami na temat ubierania się oraz ubrań, których używam, jeżdżąc w okresie jesienno-wiosennym.
Jeżdżę raczej wysiłkowo, czyli szybciej niż wolniej, nierzadko po górach, więc poniższe spostrzeżenia chyba nie przydadzą się tym, którzy spokojnie, 15 km/h, jadą do pracy po parku. Poza tym, każdy ma inne odczucia i inną tolerancję na temperaturę. Nie da rady uogólnić, że w danym ciuchu każdemu będzie ciepło lub zimno w określonych warunkach. Ja akurat grzeję się dość mocno i mam dość dużą tolerancję na zmiany temperatury. Nie będę się też rozpisywał nad danymi technicznymi materiałów. Można je znaleźć w sieci, a nie są naistotniejsze podczas użytkowania.

Ponieważ rozmiarówka rowerowa jakoś nie jest znormalizowana, może komuś przydadzą się moje dane wielkościowe - 188 cm wzrostu, 107 w klatce, ważę koło 83-85 kg i mam długie nogi, co dyskfalifikuje np. wszystkie spodnie Biemme.

Zdaję sobie sprawę, że całkowita cena wszystkich opisanych tu ubrań przekracza cenę porządnego roweru, ale coś za coś. Jeśli faktycznie ma się zamiar jeździć w miarę systematycznie jesienią i zimą, warto zaopatrzyć się w dobre ciuchy, które pozwolą czerpać maksymalny fun z jazdy. Poza tym, podobne zestawy kompletuje się z reguły przez jakiś czas. A takie ciuchy, o ile nie zalicza się częstych gleb, starczają na długo.



Kilka zasad dotyczących ubierania się w chłodne dni:



Głowa

Jeżdżę w kasku, który już sam z siebie chroni częściowo głowę od wiatru. Jednak gdzieś tak poniżej 8C coś zakładam na łeb.

  • Czapka Craft Skullhat WS
    Pierwsza rzecz, na której naprawdę się zawiodłem i którą czym prędzej oddałem...
    Po pierwsze - rozmiar. Czapka występuje w dwóch wielkościach: S/M i L/XL. Mam co prawda łeb jak mały garnek, ale do tej pory problemów z czapkami nie miałem... L/XL jest głęboka, materiał się rozciąga, ale dookoła jest niezabezpieczony, nierozciągliwy szew. Po jej założeniu czułem się, jakbym obwiązał sobie głowę sznurkiem. Nie można nawet za bardzo liczyć, że coś się rozciągnie podczas używania. Nie dam sobie też ręki uciąć, że szew nie przeszkadza, gdy ktoś ma mniejszy baniak...
    Po drugie - cieniuchność. Czapka zrobiona jest z craft pro zero, które w bieliźnie sprawdza się wspaniale, ale na głowie, jako jedyna warstwa, nie daje właściwie nic. Przedni klin z cieniutkiego WS chroni oczywiście przed wiatrem, ale wtedy, gdy temperatura zmuszała do noszenia czapki, w resztę głowy było mi zimno. Tak jakby mieć na głowie stringi z trójkącika WS i kawałka sznurka. :)
    Ogólnie czapeczka zajmuje minimum miejsca, wygląda OK i gdyby nie ten nieszczęsny rozmiar i fatalny szew, pewnie wynalazłbym dla niej jakieś zastosowanie. Jednak w podobnych, ale w szerszym zakresie, temperaturach, zdecydowanie lepiej sprawdza się Buff.

Craft Skullhat WS

  • Buff
    Na pierwszy rzut oka niewykończony kawałek szmatki. Nie wart 50-60 zł. Ale...
    Używam go od 2-3C do 10C - założony jako zwykły czepek, czyli podwójna wartwa mikrofibry, jako piratka - jedna warstwa lub nawet w ciut skomplikowanej opcji 3 warstwy z przodu, 1 z tyłu. Chroni głowę przed zimnym wiatrem, bardzo dobrze oddycha, sam nie grzeje - gdy zatrzymuję się na dłużej, czuję chłód.
    Świetnie sprawdza się jako maska na mrozie - praktycznie nie przeszkadza w oddychaniu, a naprawdę chroni przed zimnem i wiatrem. Maska z WS się nie umywa. Czasem stosuję go jak zwykły szalik. Jest cieniusieńki, więc spokojnie mieści się pod kaskiem. Zajmuje minimalną ilość miejsca w plecaku lub kieszeni i błyskawicznie schnie - zdecydowanie polecam.
    Jest wiele produktów buffopodobnych lub po prostu podróbek dwa, trzy razy tańszych. Wiele osób ich używa i chwali. Moja kobieta kupiła sobie chustę Wielickiego i w porównaniu z Buffem wypada blado - mniej przyjemny w dotyku, gorzej chroni od wiatru i szybciej śmierdzi.

Buff Kukuxumusu
  • Czapeczka Kwark Polartec Powerstretch
    Cywilna czapka z cienkiego PS. Bez problemu mieści się pod kaskiem, wystarczająco chroni od wiatru i wystarczająco grzeje. Szybko odparowuje pot i szybko schnie po praniu. Jeździłem przy -20C i nie było mi zimno. Używam jej również bez kasku, do łażenia po górach.
    Bardzo udany zakup.

Czapeczka Kwark
  • Czapeczka Kwark Polartec Powerstretch + Wind Pro
    Czapka Wykonana z dwóch dzianin Polartec - Power Stretch Pro i Wind Pro. Wind Pro jest gęsto tkanym materiałem i zapewnia lepszą ochronę przed wiatrem. Profilowana, płaskie szwy.
    Większość czapek, które znalazłem w sieci, ma, podobnie jak ta z linka, wiatrochronne wstawki na uszach. Uszy mi nie marzną pod Power Stretchem, natomiast na większe mrozy lub wiatr przydałaby się wiatrochronna wstawka z przodu. Okazało się, że za drobną dopłatą (związaną z procesem technologicznym) można zamówić w Kwarku właśnie taką modyfikację tej czapki.
    Czapka jest zdecydowanie cieplejsza od całej z PS - Wind Pro z przodu bardzo dobrze chroni przed zimnym wiatrem - i właśnie o to mi chodziło. Ma też bardziej 'podkaskowy' krój - jest trochę niższa z boków i z tyłu.

Czapeczka Kwark
  • Maska Biemme Windstopper
    Jak dla mnie na super ekstremalne mrozy. Faktycznie dobrze chroni twarz, ale... Bardzo utrudnia oddychanie przez usta - mimo wycięcia większej ilości otworków. Utrudnia również oddychanie przez nos - poprzez swoją konstrukcję, przy zadartej głowie podczas jazdy na góralu, uciska przegrodę nosową. Z kolei luźne jej zapięcie powoduje, że przy opuszczeniu głowy zsuwa się.
    Tak więc przy tych (-10)-(-15)C smaruję twarz kremem, a maskę zakładam, gdy jestem zmuszony jechać dłużej poniżej -15C, a Buff nie wystarcza.

Maska Biemme WS


Tułów

Tu mam największy wybór ciuchów. Moim zdaniem, to część ciała, która najbardziej decyduje o odczuciu chłodu lub ciepła i ona decyduje o poczuciu komfortu cieplnego.
Stosując kombinacje 1, 2 lub 3 warstw opisanych poniżej, jestem w stanie odpowiednio się ubrać od -20C do +20C.
Wszystkie koszulki i bluzy, jakie posiadam, mają golf lub stójkę. Dzięki temu mam chronioną szyję i nie muszę kombinować z opaskami, szalikami itp.

  • Craft Pro Zero (I warstwa - raczej nie nadaje się jako jedyna)
    Miła w dotyku, cienka, ale zadziwiająco ciepła. Mimo, że to nie jest bielizna typowo rowerowa, ma wystarczająco długie rękawy i przedłużany tył. Jest dobrze dopasowana do ciała, ma wysoki golf, który, jak widać na zdjęciu, jest wywijany 'na pół'. Na mnie pasuje idealnie XL.
    Jest świetna. Bardzo szybko odprowadza pot na zewnątrz, bardzo szybko schnie po praniu. Daje miłe uczucie ciepła od razu po założeniu. I nie zaczyna szybko śmierdzieć, co jest istotne w czasie 2-3 dniowego wypadu.
    Istnieje też wersja Pro Zero WS z membraną Windstopper z przodu. Ja wybrałem bez - w niższych temperaturach używam kurtki z WS i to mi generalnie wystarcza.
    Z minusów: dość delikatny materiał. Upranie koszulki z jakimś niezabezpieczonym rzepem może się źle skończyć. Po pewnym czasie zaczyna się delikatnie mechacić.

Craft Pro Zero
  • Craft Pro Zero Extreme (I warstwa - raczej nie nadaje się jako jedyna)
    Prezentuje się lepiej niż Pro Zero. Znaczy bardziej elegancko. Według danych ma mniejszą gramaturę - materiał jest bardzo podobny, ale chyba gęściejszy. Wygląda, jakby miał się mniej mechacić i wydaje się mi, że minimalnie lepiej chroni przed wiatrem. Jest jednak bardziej delikatny od Pro Zero - wystarczy zahaczyć o cokolwiek i powstaje od razu mała dziurka. Koszulka nie ma przedłużanego tyłu, ale jest bardzo długa, podobnie jak rękawy. Jest bardziej obcisła niż Pro Zero w tym samym rozmiarze XL. W wersji z zamkiem, zamek jest wszyty niesymetrycznie, do czego trzeba się przyzwyczaić. Faktycznie lepiej od Pro Zero znosi dłuższe użytkowanie bez prania.
    Nie spotkałem się ze złą opinią o Pro Zero i Pro Zero Extreme - trochę osób kupiło je po mojej rekomendacji i wszyscy byli zadowoleni. Używam ich zarówno na rowerze, jak i podczas pieszych wycieczek zimą. Jeśli temperatura nie wymaga czegoś cieplejszego, zdecydowanie poleciłbym Crafta zamiast Breknerów, Accentów czy Pawlaków. Sam mam już takie dwie.

Craft Pro Zero Extreme
  • Expedus golf (I lub II warstwa)
    Skusiłem się na Meryl Skinlife. Bluza miła w dotyku, jednak nie daje uczucia ciepła - raczej chłodu po założeniu. Dzięki MS faktycznie szybko nie zaczyna śmierdzieć. Fajnie rozwiązany golf z wstawką, która jest jednocześnie minusem - całość dobrze odprowadza pot i szybko schnie z wyjątkiem tej wstawki. W czasie jazdy jest OK, ale po praniu okolica golfu schnie 2x dłużej niż cała reszta.
    Cywilny i bardzo uniwersalny ciuch. Dzięki tej uniwersalności nie żałuję, że go kupiłem. Świetnie się sprawdza na dłuższych wyjazdach rowerowo-pieszych.

Expedus golf
  • Craft Shift Free Polo (I lub II warstwa)
    'Materiał Shift Fleece, strona zewnętrzna typu RipStop odporna na ścieranie, chroniąca przed wiatrem do prędkości 35 km/h, od wewnątrz delikatny fleece'. Tyle z oficjalnego opisu.
    Bluza jest bardzo miła w dotyku od wewnątrz, nie jest dopasowana do ciała. Jedna kieszonka na ekspres z boku, brak ściągaczy w rękawach i na dole. Prezentuje się bardzo dobrze i zdecydowanie wygląda jak ciuch cywilny. I to jest też jej wadą - ma krój cywilny i 'normalnej' długości rękawy oraz plecy. W połączeniu z brakiem ściągaczy rękawy na rowerze są ciut przykrótkie.
    To 35 km/h to chwyt reklamowy (na który się trochę nabrałem :) ). Nawet przy 20 km/h nie zachowuje się jak jakiś windstopper. Trochę blokuje wiatr, ale to raczej bluza na jesień i okolice 10C. W sumie na rower nie polecam.

Craft Shift Free Polo
  • Craft Elite WS (I lub II warstwa)
    Dokładnie czegoś takiego szukałem - dopasowanej bluzy z Windstoppera. Po odpakowaniu prezentowała się świetnie, porządnie wykończona, miła w dotyku. Miała tylko jedno duże 'ale...'.
    Opierając się na rozmiarze XL posiadanej bielizny Crafta, jednej bluzy nierowerowej oraz na tabeli rozmiarów (XL na 188 cm wzrostu i 111 w klatce) wybrałem właśnie ten rozmiar. Uwaga na stronie: 'krój bluzy bardzo dopasowany do sylwetki' była słuszna, ale... rękawy kończyły mi się dobre 5 cm przed nadgarstkami, a sama bluza z przodu nie zakrywała pępka! Po prostu masakra - wyglądałem jak w kubraczku zdjętym z krasnala. Może się jednak nie znam, ale dla mnie 'dopasowanie' znaczy obcisłość, ale CAŁE ręce, plecy, nerki powinny być chronione przez bluzę stosowaną przy niższych temperaturach. Po krótkiej konsultacji okazało się, że rozmiar XXL ma rękawy dłuższe o 2 cm, a sama bluza jest dłuższa o 3 cm. A dla mnie powinna być dłuższa o 15 cm. Moim zdaniem rozmiar XL pasowałby na kogoś o wzroście ok. 170 cm...
    Nie wiem, dlaczego Craft wymyślił sobie taki krój rowerowy - tym bardziej, że bielizna Pro Zero, również bardzo dopasowana, ma rękawy i długość ogólną idealną właśnie na rower... To już druga, po czapce, rzecz Crafta, na której się naciąłem. Wygląda na to, że należy pozostać tylko przy bieliźnie.

Craft Elite WS
  • Endura FS260 Pro Jetstream (II lub III warstwa)
    Po nieudanym spotkaniu z Craftem okazało się, że wybór bluz WS jest mocno ograniczony. Poszerzyłem więc przedział i z żalem zrezygnowałem z membrany WS.
    Na Endurze się jeszcze właściwie nie zawiodłem, trafiłem na test na bikeworld, podpytałem się o długość rękawów i zamówiłem XL, podobnie jak resztę moich ciuchów Endury.
    Bluza prezentuje się bardzo dobrze. Lepiej niż na jakichkolwiek zdjęciach. Po przymierzeniu - bingo. Świetnie dopasowana do ciała, długie rękawy, sama również wystarczająco długa. Z przodu tułowia i rąk panele z Windtexu, reszta to cienki, mechaty od spodu materiał. Na plecach 3 klasyczne kieszonki oraz 1 mała, wodoodporna kieszonka zamykana na suwak.
    Szczerze mówiąc, po opisach 'lekko ocieplona' spodziewałem się czegoś więcej. Windtex to właściwie sama membrana - bez żadnego podbicia. Reszta bluzy też jest cieniutka - moja ocieplana koszulka Solenu jest chyba grubsza. Na CRC znalazłem wpis, że ktoś jedził w niej i bieliźnie przy -2C. Hmmm...
    Okazuje się jednak, że jest lepiej niż wygląda. Dwa dni w górach, przy 9-15C z Craft PZE pod spodem, i było bardzo dobrze. Do pracy jeźdżę w niej nawet przy 2-4C z Craftem, i po rozgrzaniu się jest również nieźle. Nie ma jednak mowy o dłuższych postojach.
    Bluza szybko schnie, zajmuje w plecaku mało miejsca - używam jej bardzo często i jestem z niej bardzo zadowolony, w sumie bardziej niż z opisanej niżej MT500. Jedyny minus, jaki na razie zauważyłem - Windtex jest bardzo delikatny. W górach na jakimś singlu zaczepiłem ramionami o gałązki z kolcami i zostały na ramionach ślady - supełki, pozaciągane nitki.

Endura FS260 Pro Jetstream
  • Bluza Endura MT500 (I, II lub III warstwa)
    Wersja 'górska' MTB powyższej bluzy 'szosowej'. Nie posiada żadnej membrany, natomiast sam materiał jest zdecydowanie grubszy. W związku z tym, po pierwsze, bluza ta jest trochę cięższa i zajmuje trochę więcej miejsca w plecaku niż FS260. Po drugie - 'równiej' grzeje: w trakcie jazdy, bez membrany, jest bardziej przewiewna, w trakcie postoju grubszy materiał lepiej trzyma ciepło.
    Sam materiał jest miły w dotyku i bluzę można nosić na gołą klatę, jednak z powodu luźnego kroju nie polecam (nie odbiera potu z ciała i powstaje uczucie chłodu). W takiej konfiguracji dawała jeszcze radę przy 15-16C, powyżej było już mi za ciepło. Z cienką koszulką rowerową jeździłem po górach przy 11-12C i było OK. Jednak już w okolicach 5C, moim zdaniem, FS260 sprawdza się trochę lepiej w czasie jazdy - membrana wiatrochronna robi swoje i chroni przed zimnym powietrzem.
    Krój jest luźniejszy niż FS260, po wewnętrznej stronie rękawów przewiewne wstawki poprawiająca oddychalność, z zewnątrz rękawy wzmocnione są Cordurą. Na plecach kieszonki, w tym jedna wodoodporna na zamek. Z przodu kieszonka z wyjściem na słuchawki oraz szmatką do okularów. Niby fajny bajer, ale kieszonka jest z siateczki, więc po ostrzejszej jeździe szmatka jest wilgotna od potu i nie za bardzo wyciera szkła.
    Kolejny, bardzo udany ciuch Endury. Sprawdza się lepiej od FS260 w przypadku dłuższych postojów w czasie jazdy lub na wyciągu. Poza tym jest zdecydowanie solidniejsza. Minusem jest to, że gorzej się pakuje, ale coś za coś.

Bluza Endura MT500

  • Gore Bike Wear Tool III (II lub III warstwa)
    Do Gore przymierzałem się parę razy, ale cena odstraszała. Jednak po nieudanych kontaktach z Craftem WS i kolejną kurtką Biemme pozostał mi niewielki wybór. W UK ceny są niższe o 20%, ale obawiałem się problemów z rozmiarówką, tym bardziej, że na różnych stronach www są graficznie identyczne tabele rozmiarowe Gore Bike, ale z różnymi wymiarami.
    Wybrałem XL i przy moich 188 cm i 108 w klatce kurtka jest idealna. Tool ma krój dopasowany - nie obcisły, ale też nie luźny. Spokojnie pod spód zmieszczę jakaś grubszą warstwę lub 2 cieńsze. Rękawy są długie, prawie takie same jak w Endura FS260.
    Spodziewałem się, że kurtka będzie 'solidniejsza', ale jest lekka, a materiał jest chyba nawet cieńszy od Biemme WS Basic czy Oregon. Jest jednak trochę bardziej zbity i ciut sztywniejszy. Od środka miły w dotyku, siateczka tylko przy kieszonkach i w rozcięciach pod pachami.
    Model Tool nie ma żadnych bajerów. Tył dłuższy, bez odpinanego przedłużającego 'ogona'. Na plecach trzy niezapinane kieszenie i jedna mała kieszonka (na środkowej kieszeni) na zamek oraz jedna kieszeń z zamkiem na piersi. Przednia kieszonka jest siatkowa, tylne są naszyte na kurtkę - więc żadna nie jest wodoodporna. Cienkie ściągacze na rękawach, na dole bez ściągacza, za to jest regulowana gumka na samej górze stójki. Pod pachami długie, wypełnione siateczką rozcięcia wentylacyjne na zamki. Szwy na ramionach, barkach i plecach (na czarnych elementach w kolorowych wersjach) są zaklejone.
    Na tgstore.net Tool III miał 4(max) paseczki komfortu cieplnego (opisane jako medium/high), ale był jeszcze inny model - Thermo - też z 4 paseczkami, opisany jako high. W internecie jest wiele opinii, że jest bardzo ciepła, jednak piszący testowali ją w drastycznie niskich temperaturach +10-15C...
    Kurtka jest bardzo wygodna, lekka, przy -10C i -15C miałem pod spodem tylko Craft PZE i nie było mi zimno - początkowo odczuwałem chłód, ale po rozgrzaniu się było OK. Oddychała bardzo dobrze, jednak warunki były idealne. Powyżej +8-10C zaczyna mi już być w niej zdecydowanie za ciepło i teraz zakładam ją właściwie dopiero poniżej 0C.
    Jest odporna na lekki deszcz i śnieg, podobnie jak Biemme WS.
    Po dwóch zimach ciągłego używania nie ma żadnych śladów zużycia.

Gore Bike Wear Tool III
  • Gore Bike Wear Fusion Cross 2.0 Windstopper Active Shell Jacket (II lub III warstwa)
    Szukałem czegoś trochę cieńszego od Tool, czegoś w stylu kurtek WS Biemme. Oczywiście w Łodzi nie ma szans, żeby gdzieś pomacać tego typu ciuchy, pozostaje więc tylko zakup w ciemno w sieci. Padło na Fusion Cross, bo w UK były 50% przeceny, co obniża ceny ciuchów GBW do w miarę akceptowalnego poziomu.
    Na pierwszy rzut oka, nie jest to to, czego szukałem. Activ shell to po prostu 'wiatrówka', bez takiego polarowego podbicia jak w Biemme. Kurtka jest cienka, trochę szeleszcząca w dotyku, bez meszku od środka, zajmuje mało miejsca w plecaku, bardzo szybko schnie. Wykończenie i krój oczywiście na najwyższym poziomie, choć bajerów nie ma właściwie żadnych. Brak kieszonek na plecach, jedna (nie z siatki) z przodu ze szmatką do okularów oraz wyjściem na słuchawki. Pod pachami dość długie wywietrzniki, rękawy zakończone zaciskowym paskiem z rzepem, wzmocnienia/antypoślizgi pod ramiączka plecaka i to właściwie wszystko.
    Na razie krótka przejażdżka przy 15C z ocieplaną koszulką pod spodem i jest za ciepło. Zaczyna być w niej dobrze poniżej 10C. Poniżej 0C wymaga już zdecydowanie trzeciej warstwy docieplającej.

Gore Bike Wear Fusion Cross 2.0 Windstopper
  • Shimano Performance Windbreak Jacket (II lub III warstwa)
    Próbowałem trafić na jakiś rowerowy klasyczny softshell bez membrany, ale albo słabo szukałem, albo prawdziwych softshelli już nie ma. Korzystając ze znajomości oraz czarnego piątku, padło na kurtkę Shimano. Przód - membrana wiatro- i mżawkoodporna, tył bez membrany, dobrze oddychający. Dodatkowo na plecach (pod kieszonkami) magiczna wstawka nadrukowanego aluminium, która ma grzać ten odcinek.
    Kurtka ma dość dopasowany krój, przy moich 112 cm w klatce rozmiar XL jest na styk - cienką II warstwę dołożę, ale polar 300 może już sprawiać kłopot, choć materiał kurtki jest trochę rozciągliwy. Mierzyłem też rozmiar XXL - luźniejszy, ale z przodu i z tyłu w rowerowej pozycji robiły się już 'wory'. Rękawy długie, sama kurtka mogłaby być ciut dłuższa (wolę kroje bardziej enduro), ale za krótka nie jest. Na plecach jedna duża kieszeń na ekspres, na piersi mała kieszonka. Kurtka jest miła w dotyku, lekka, szybko schnie. Jedyny mały minus, który od początku mi przeszkadza - pod zamkiem z przodu, na całej długości, wszyty jest plastikowy pasek uszczelniający zamek przed wiatrem i wodą. Dolny koniec tego paska przeszkadza podczas zapinania, ponieważ pakuje się razem z wsuwką do suwaka - trzeba na samym początku lekko go odchylić palcem. Pewnie spróbuję podciąć go parę milimetrów tak, aby zaczynał się już powyżej wsuwki zamka.
    Kurtkę przetestowałem przy wysiłkowej jeździe w śniegu, w lesie. Pod spodem tylko Craft Pro Zero, temperatura ok. 1C i było idealnie. Ani za zimno, ani za ciepło, w żadnym momencie nie 'płynąłem'. Asfaltowy powrót z większą prędkością też był OK. Wydaje mi się, że oddycha lepiej niż GBW Tool, mimo braku wywietrzników pod pachami. Na półgodzinne dojazdy do roboty przy -15C dokładałem lekko ocieplaną koszulkę rowerową (np. Endura Hummvee L/S). Generalnie udany ciuch.
    PS. Początkowo kupiłem bluzę. Wedle opinii sprzedawców (choć wiele sklepów myli jacket i jersey, nie mówiąc już o zdjęciach na stronach sklepów) bluza jest trochę mniej ciepła od kurtki. Bluza w rozmiarze XL okazała się jednak za mała - rękawy krótkawe, przód krótki i ogólnie krój mocno szosowy. Wymieniłem więc na kurtkę XL, która pasuje na mnie dobrze.

Shimano Performance Windbreak Jacket

Nogi

Moim zdaniem oddychalność materiału na nogach ma mniejsze znaczenie niż na tułowiu. Dlatego na razie nie zaprzyjaźniłem się ze spodniami WS. Oraz dlatego, że Biemme robi spodnie dla mało wysokich.

  • Endura Windtex
    Cały przód i boki spodni są z Windtexu. Dodatkowo wykończone są 'Teflon HTR water-repellant'. Faktycznie dają sobie radę z drobniutkim deszczem lub śniegiem. Wzmocnione siedzenie i podwójna warstwa na kolanach. Nie mają zamka z przodu, ale sam przód jest dość niski i da się zrelaksować, nie zdejmując szelek ;). Na dole nogawek są silikonowe paski. Materiał spodni nie jest zbyt rozciągliwy - na pewno mniej, niż zwykła lajkra. Dlatego jeśli ktoś ma bardzo chude albo bardzo grube nogi, może być problem z dobraniem rozmiaru. Szelki są rozpinane z przodu, mają regulowaną długość i są z gumy.
    Z rzeczy, które mi się nie podobają: nogawki dla mnie na styk, ale to bardziej wina moja niż spodni oraz szerokie szelki i, co za tym idzie, duże klamry regulacyjne - interferują przez kurtkę z paskami plecaka.
    Spodnie są naprawdę ciepłe. W okolicach 10C jest mi za gorąco. W okolicach -5C spokojnie jeździłem pół dnia po górach i nie odczuwałem zimna. Dopiero przy -18C, w 0,5h drodze do pracy, spodnie się poddały, choć właściwie tylko w miejscach bez Windtexu.
    Nie używałem innych spodni z membraną, nie wiem, czy produkty innych firm mają podobną skuteczność, ale te to naprawdę bardzo dobre gacie na zimę. Jeśli ktoś nie ma oporów przed obcisłymi spodniami, to polecam takie rozwiązanie.

Endura Windtex
  • Endura Singletrack
    Najsolidniejsze luźne długie spodnie Endury. Uszyte z Cordury, pokryte Teflonem, jednak nie wodoodporne - bryzg wody raczej się odbije i spłynie, ale normalny deszcz szybko je przemacza, podwójne i potrójne szycie szwów. Podobnie jak krótszej wersje, mają rozpinane panele wentylacyjne z wewnętrzną siateczką, 2 kieszenie z przodu zapinane na rzep, w lewej kieszeni dodatkowa kieszeń zapinana na suwak, 2 wielkie, mieszczące mapę, kieszenie na pośladkach też na rzep. Nogawki do połowy łydki rozpinane suwakiem i rzepem, dobry system zwężający nogawkę na dole. No i oczywiście możliwość wpięcia spodenek z pampersem Clickfast.
    Wyglądają jak bojówki z węższymi u dołu nogawkami - jak wszystkie znane mi ciuchy Endury prezentują się bardzo dobrze. Materiał i szycie wróży im długie życie. Jeździłem w nich na krótsze jazdy w okolicach 2-3C i było OK. Poniżej trzeba raczej założyć jakieś kalesony, bo same spodnie nie grzeją, a przez dół nogawki podwiewa zimne powietrze. Górna granica to jakieś 13-15 - robi mi się w nich za ciepło. Bardzo podobny model - Hummvee - jest cieńszy.
    Nie podoba mi się w nich paseczek - właściwie nawet nie pasek, ale kawałki wszyte na stałe na biodrach - z klamerkami zaciskowymi oraz z przodu z platikową sprzączką. Spodnie trzymają się na mnie na wewnętrznych lajkrach, a te elementy paska trzeba zapinać, aby się nie majtały.
    No i oczywiście spodnie są na mnie trochę za krótkie. Ale na 'normalnego' jeźdźca powinny pasować bez problemu.

Endura Singletrack


Stopy

Tu jest największy kłopot SPD'owca. Można co prawda kupić typowo zimowe buty (np. Shimano MW-02), ale raz, że są drogie, dwa - są mało uniwersalne, trzy - nie wiem, czy faktycznie dadzą radę polskiej zimie. Można też odstawić kliki w kąt na zimę, ale ja już nie umiem jeździć bez.
No i problem w rozmiarze buta. Źeby efektywnie z niego korzystać, musi być dobrze dopasowany. A zimą przydałaby się para grubych skarpet. Jednak mocno ściśnięta w bucie stopa, bez żadnej możliwości ruchu i z utrudnionym dopływem krwi, zmarznie jeszcze szybciej.

Skarpety
Trzeba szukać wśród skarpet do chodzenia po górach. Problemem jest cena, bo porządne oddychające, bezszwowe, strefowe skarpety mogą kosztować 50-80 zł. No i muszą być ciepłe, a cienkie. Mam 2-3 pary, które jakoś dają radę.

Buty
Zimą używam Defrosterów Specialized lub 'turystycznych' butów Shimano - najcięższego modelu - MT50.
Każde buty na wstępie zabezpieczam od wody - bloki przykręcam na silikon, silikonem zalewam również otwory w podeszwie. Jeśli się da, od środka blok zaklejam taśmą McGywera. Dodatkowo zimą wymieniam wkładkę na jakąś termoizolującą (lub dokładam taką, jako drugą).

  • Shimano MT50
    Nie licząc zimowych MW02 i goretexowych MT90 są to najcieplejsze buty Shimano. Są również cieplejsze od starych 058 - powyżej 20C zaczyna być w nich bardzo ciepło, choć używałem ich cały czas latem w górach. System Mini Power Strap faktycznie dobrze opina przód stopy. Drobnym minusem są długie sznurowadła i agresywny rzep, do którego owe sznurowadła lgną. Ale gdy po roku sznurowadła umierają, zastępuje się je repami, które są odporne na rzepa. Większym jest to, że dość szybko przetarł się tył pięty pokryty zwykłym materiałem, bez żadnego zabezpieczenia. Nie da się ukryć, że stare 058 były bardziej wytrzymałe, choć te po 3 latach dość ekstremalnego używania sprawują się nieźle.
    Z normalną skarpetką mogę w nich jeździć gdzieś do 0C. Poniżej 0C stosuję kombinacje z ciepła skarpetą i/lub neoprenowym ochraniaczem. Przy 'czystej' jeździe, z grubym neoprenem, MT50 sprawdzają się do -10C - ochraniacze BBB ma tu znaczny wpływ. Gorzej, gdy trzeba pochodzić. Moje obecne ochraniacze ześlizgują się i śnieg wchodzi w kontakt z butem. I tu duży minus MT50 - szybko nasiąkają wodą i bardzo długo schną. Bez nagrzanego pieca nie ma szans, by wyschły z dnia na dzień.
    Jeśli ktoś nie ma zamiaru przedzierać się przez głęboki śnieg z rowerem na plecach, to MT50 całkiem dobrze sprawdzą się zimą. A do spółki z ciepłym, wodoodpornym ochraniaczem zniosą wiele.

Shimano MT50
  • Specialized Defroster
    W dotyku dość cienkie, cieńsze niż np. Shimano MT90. Natomiast bardziej 'plastikowe' - woda po nich spływa, a nie wsiąka. Niestety, ostatnia zima była zbyt śnieżna na dłuższe wycieczki. Na krótszych buty sprawdzały się bardzo dobrze. Są zdecydowanie wodoodporne. Jeśli chodzi o grzanie... nie jest źle, ale głównie dzięki temu, że nie są przewiewne, a nie temu, że są dobrze ocieplone.
    Buty są dość 'wysokie', znaczy na grubą stopę. Ze zwykłą skarpetką mam dość duży luz góra-dół, którego nie da się zlikwidować rzepami. Pozbywam się go, wkładając pod oryginalną wkładkę jakąś wkładkę termiczną, co dodatkowo odizolowuje stopę od plastikowej podeszwy. Wtedy jest bardzo dobrze. No i można założyć zdecydowanie grubszą skarpetkę...

Specialized Defroster
  • Shimano SH-XM7
    XM7 to lżejsza wersja XM9, które z kolei są następcą bardzo chwalonych SH-MT91. Ja jednak nie chciałem tak ciężkich buciorów, szukałem raczej czegoś w stylu umierających MT50 - turystycznych jesienno-wiosennych butów na chłód, mokre warunki i dobrych do pchania. XM7 mają wszystko, co chciałam - wodoodporność (Gore-Tex) i podeszwę Vibram.
    Jak na razie, bardzo w nich nie zaszalałem, ale kilka spostrzeżeń z początkowych jazd.
    Rozmiar - w większości sklepów w sieci jest notatka, że należy brać je większe. Uległem tej presji, i nosząc inne buty Shimano w rozmiarze 45, wziąłem 46. I są dość duże, nawet w grubej skarpecie. Na języku jest rozmiar 29,2 mm i to odpowiada raczej długości pasującej stopy, a nie długości wkładki buta. Rozmiar 45 to wartość 28,5 mm, więc o 7 mm mniej, a nie ma połówek. Później znalazłem dwie recenzje: tu oraz tu, po których pewnie wziąłbym jednak 45. Jeśli będzie okazja, spróbuję przymierzyć 45, żeby sprawdzić, czy te z kolei nie będą za małe z grubą skarpetą i nie będą zbyt uciskały stopy, co blokuje krążenie i negatywnie wpływa na komfort cieplny.
    Są ciepłe. Godzinna jazda przy -10C w grubszych, ale normalnych skarpetach, bez żadnych Merino itp. i było bardzo dobrze. Pewnie ma na to wpływ rozmiar - palce nie są ściśnięte, jest izolacyjna warstwa powietrza. Dłuższych jazd jeszcze nie miałem. Nie sądzę, aby sprawdziły się latem, choć może membrana Gore czyni cuda...
    Sztywność - Shimano podaje wartość 3/10. Nie są to więc super sztywne buty do kręcenia, ale wygodne buty do częstego łażenia. Na razie, póki nie są rozchodzone, wydają się dość sztywne, choć chodzi się w nich dobrze.
    Podeszwa - Vibram robi swoje. W porównaniu z plastikową podeszwą Defrosterów, Shimano trzymają świetnie na mokrym kamieniu, śniegu czy nawet nierównym lodzie.

Shimano SH-XM7

Ochraniacze na buty

  • BBB HardWear
    3 mm neopren powlekany gumopodobną warstwą, wodoodporne, wzmacniane czubki. Mają dwie wady: mniejsza - gumopodobna warstwa jest dość delikatna, większa - spadające czubki przy chodzeniu. Dość często moje zimowe wycieczki po górach wiążą się z pchaniem lub targaniem roweru na plecach po nieprzetartych szlakach. Te zsuwające się czubki są mocno wkurzające, poza tym przez to śnieg dostaje się między ochraniacz a but. Gdy neopren namoknie i się rozciągnie, wystarczą dwa kroki i ochraniacz się zsuwa.
    Co do ochrony przed zimnem - super. Podczas powrotu asfaltem, mimo mrozu i mokrych butów (przez te zsuwające się czubki), nie było mi w ogóle zimno w stopy. Na pewno pomagała też ciepła górska skarpeta, ale ochraniacze dawały radę.
    Podsumowując - na szosę lub do normalnej jazdy polecam jak najbardziej. Do hardcorowych wycieczek pieszo-rowerowych średnio. Będę myślał nad patentem zabezpieczającym czubki przed zsuwaniem się, albo będę szukał neoprenowych ochraniaczy z pełną wzmocnioną podeszwą i wyciętym otworem na blok.

BBB Hardwear

Dłonie

Tu też często jest kłopot przy niższych temperaturach. Można stosować grube rękawice, np. narciarskie - ale traci się czucie kierownicy. Można skórzane, ale skóra namaka od potu lub śniegu... Ja ten problem na razie rozwiązałem. :)

  • Endura Dexter
    Rękawiczki wyglądają fajnie i są porządnie wykonane. Z wierzchu cienki neopren, wzmocnienia wszystkich newralgicznych miejsc, niewielki ale mocny rzep na dość szerokim mankiecie. Z minusów - dość długie palce - rękawiczki nie są na mnie za duże, ale na końcach palców mam 1 cm luzu. Po złapaniu kierownicy jest akurat. Z czasem dopasowały się bardziej do dłoni. Są cienkie ale ciepłe - powyżej 10C jest mi w nich za gorąco, przy 5C jest akurat. Sprawdziły się również w zimnym deszczu - oczywiście przemokły, ale mokry neopren dość dobrze trzymał ciepło.
    Przetestowałem je też w Bieszczadach przy +4C i wietrze do 100 km/h - też dawały sobie radę.
    Po sezonie zimowym odpadła większość plamek antypoślizgowych, ale wzmocnienia na palcach i we wnętrzu dłoni nie mają śladów zużycia. Poza tym dość mocno postrzępiły się nitki przy pasku rzepa na nadgarstku. Nie ma to na razie żadnego wpływu na użytkowanie poza estetyką. Pozostałe szwy trzymają dobrze.

Endura Dexter
  • BBB Weatherproof
    Ponieważ powyższe Biemme poległy, postanowiłem dać szansę zimowym rękawicom BBB. Upatrzyłem sobie model 2008, po czym okazało się, że będzie on dostępny w Polsce... zimą 2008. Wykosztowałem się więc i okazało się, że u Niemiaszków też nie jest dostępny. Na otarcie łez dostałem model 2007 oraz bonifikatę.
    Na metce jest test - nalać gorącej wody do środka. Woda nie wyleci, ale będzie widać jak paruje przez rękawicę. No i zrobiłem... Faktycznie jakoś tam oddychają - rękawiczka, do której nalałem gorącej wody zrobiła się z wierzchu wilgotna. Druga z zimną była sucha. Natomiast z obu - z jednej od razu, z drugiej po chwili - zaczęła kapać z 2 palców woda. Grzbiet rękawiczek więc trzyma, natomiast na niektórych szwach woda przecieka.
    Rękawice są dość grube, obsługa cyfraka może sprawiać trudności. Na początku szeleściły, jakby w środku była folia, ale po 2-3 dniach przestały. W temperaturze 0-2C jest ciepło. Nawet za ciepło. W temperaturze -5C nadal jest cieplutko. Mokry śnieg z deszczem nie nie przedostaje się do dłoni.
    Póki jest mróz, rękawiczki spisują się bardzo dobrze. Problem zaczyna się na dłuższych trasach, gdy temperaturach podskoczy powyżej 0C - oddychalność nie jest najlepsza i ręce się zapacają, a rękawiczki robią się w środku mokre. Potem, gdy temperatura spada, zaczynają marznąć czubki palców. Jednak gdy zatrzymałem się i rozgrzałem dłonie, a rękawiczki nagrzały się potem od środka, było OK.
    Po sezonie nie noszą właściwie śladów zużycia. Wszystkie szwy trzymają, powierzchnia antyślizgowa nie jest naruszona nawet na palcach od triggerów i klamek.

BBB Weatherproof
  • Shimano Windstopper Thermal Reflective Gloves
    Rękawiczki są dość mięsiste, jednak kierownicę trzyma się dobrze, dobrze też operuje się manetkami RF. Są ciepłe - po dłuższej zabawie w lesie przy 1C, trochę pchania, trochę grzebania w śniegu, nie czułem żadnego dyskomfortu. Z oddychaniem trochę gorzej - dłonie miałem lekko wilgotne, jednak nie wpływało to na odczuwanie temperatury. Potem, podczas szybszego asfaltowego powrotu do domu, ręce wyschły i nadal nie było mi zimno. Nie było mi również zimno podczas półgodzinnych dojazdów do pracy przy -15C. Na końcach palców wskazujących są wstawki do obsługi ekranów dotykowych, pozostałe paluchy nie są mechate, więc nie czepiają się rzepów, na kciuku wstawki z frotki, mankiety są długie, rozcięcie przy rzepie jest zabezpieczone, więc dobrze uszczelniają się z rękawami kurtki.
    Wedle tabelki Shimano rękawiczki te sprawdzają się w temperaturze -10-0C. Jest jeszcze drugi model na mrozy - Extreme Winter Gloves. W sklepach internetowych często tego nie widać, ale model ten składa się z 2 osobnych rękawiczek - wewnętrznej, cienkiej i grzejącej z Polartec Power Stretch, oraz zewnętrznej chroniącej od wiatru i wody. Te na pewno będą cieplejsze i też są warte uwagi.

Shimano Windstopper Thermal Reflective Gloves