Wszystkie zawarte tu opinie są moimi subiektywnymi spostrzeżeniami na temat mojego ubierania się oraz ubrań, których używam, jeżdżąc w okresie jesienno-wiosennym.
Jeżdżę raczej wysiłkowo, czyli szybciej niż wolniej, więc poniższe spostrzeżenia chyba nie przydadzą się tym, którzy spokojnie, 15 km/h, jadą do pracy po parku. Poza tym, każdy ma inne odczucia i inną tolerancję na temperaturę. Nie da rady uogólnić, że w danym ciuchu każdemu będzie ciepło lub zimno w określonych warunkach. Ja akurat grzeję się dość mocno i mam dość dużą tolerancję na zmiany temperatury. Nie będę się też rozpisywał nad danymi technicznymi materiałów. Można je znaleźć w sieci, a nie są naistotniejsze podczas użytkowania. :)
Zdaję sobie sprawę, że całkowita cena wszystkich opisanych tu ubrań przekracza cenę porządnego roweru, ale coś za coś. Jeśli faktycznie ma się zamiar jeździć w miarę systematycznie jesienią i zimą, warto zaopatrzyć się w porządne ciuchy, które pozwolą skupić się tylko na jeżdżeniu. Poza tym podobne zestawy kompletuje się z reguły przez jakiś czas. A porządne ciuchy, o ile nie zalicza się częstych gleb, starczają na długo.
Kilka zasad dotyczących ubierania się w chłodne dni:
Głowa
Jeżdżę w kasku, który już sam z siebie chroni częściowo głowę od wiatru. Jednak gdzieś tak poniżej 8C coś zakładam na łeb.
|
|
|
|
Opaska Sportful Windstopper
Używałem jej przy 0-8C. Dobrze chroni zatoki i uszy przed zimnym wiatrem, a jednocześnie nie grzeje. Minusem jest to, że zakrywa całkowicie uszy i mocno tłumi dźwięki. No i wygląda niewyjściowo bez kasku :).
Niezbyt ją lubię. Ponieważ Buff zaczyna się sprawdzać, pewnie wyląduje w szafie jako zapas.
|
|
|
|
Tułów
Tu mam największy wybór ciuchów. Moim zdaniem, to część ciała, która najbardziej decyduje o odczuciu chłodu lub ciepła i ona decyduje o poczuciu komfortu cieplnego.
Stosując kombinacje 1, 2 lub 3 warstw opisanych poniżej, jestem w stanie odpowiednio się ubrać od -20C do +20C.
Wszystkie koszulki i bluzy, jakie posiadam, mają golf lub stójkę. Dzięki temu mam chronioną szyję i nie muszę kombinować z opaskami, szalikami itp.
Alpinus Polartec Powerdry (tylko I warstwa - raczej nie nadaje się jako jedyna)
Mój pierwszy oddychający zakup.
Miła w dotyku, szybko schnie po wypraniu. I tyle z plusów. W czasie jazdy nie odparowuje zbyt szybko potu i staje się wilgotną, chłodną szmatą. Dość szybko zaczyna śmierdzieć. Jest lepsza od zwykłej bawełnianej koszulki, ale dla mnie za mało lepsza.
Leży w szafie i jest koszulką awaryjną.
|
|
Polartec Powerstretch (I warstwa)
Ciuch uszyty przez Grzechotnika pojawiającego się od czasu do czasu na preclu.
Prosty krój, długie rękawy, przedłużany tył, małą stójka. Podobnie jak Craft, bardzo szybko odprowadza pot na zewnątrz, bardzo szybko schnie po praniu. Bardzo miła w dotyku. Daje uczucie ciepła od razu po założeniu. I nie zaczyna szybko śmierdzieć. Jest bardzo obcisła, ale nie krępuje ruchów - PS jest rozciągliwy - może dlatego działa najlepiej z wszystkich moich koszulek. Jest najcieplejsza ze wszystkich tu opisanych I warstw. PS to taki trochę zbity polar, więc w pewnym stopniu chroni również od wiatru - przy 3-4C wraz z jakąś cienką II warstwą wystarcza mi w zupełności do niecałodniowej jazdy.
Minusów żadnych nie znalazłem - to mój najlepszy zakup w tym segmencie i polecam z czystym sumieniem mimo dość zaporowej ceny w sklepach.
|
|
Ocieplana koszulka Solenu (I lub II warstwa)
Już nie do dostania. Solen szył świetne ciuchy rowerowe, ale nie wiem dlaczego, padł... Może przez rozmiarówkę - moja koszulka to 5XL :).
Typowa koszulka rowerowa z długim rękawem, kieszonkami z tyłu, ale ocieplana - z delikatnym meszkiem od spodu. Mimo lat, trzyma się świetnie. Używam jej samej powyżej 15C, w zestawach z innymi warstwami poniżej 15C. Nie mam pojęcia, co ją zastąpi, gdy wreszcie polegnie... :(
Himal Polar 100 (I lub II warstwa)
Prosty, cywilny, cienki polar. Bardzo dobrze oddycha i bardzo szybko schnie. Nie zajmuje dużo miejsca w plecaku, jest lekki i często korzystam z niego na dłuższych wyjazdach jako zapasowa warstwa docieplająca. Nie tylko na rowerze.
Kurtka Biemme Basic Windstopper (III warstwa)
Model Basic z 2002-2003 r. z jedną kieszenią na plecach. Bez żadnych siatek, odpinanych rękawów itp. Jest oznaczona 3 kwadracikami komfortu cieplnego, jednak jest dosyć cienka. I dobrze, bo ma przede wszystkim chronić od wiatru - ciepło wyprodukuję sobie sam w trakcie jazdy. W dotyku przypomina cienki zbity polar. Nie wyobrażam sobie porządnego jeżdżenia bez niej poniżej 5C. Świetnie oddycha, świetnie chroni od wiatru, szybko schnie po praniu. Wytrzymuje też niewielki deszczyk - nie jest obcisła, więc nie przekazuje deszczowej wilgoci warstwom pod spodem i szybko wysycha na wietrze. Z jedną lub dwoma innymi warstwami pod spodem można spokojnie jeździć od -20C do +10C.
Jedyny minus, to ciut za krótkie rękawy. Ale to dość powszechny problem z włoskimi ciuchami, które nie uwzględniają (uwzględniały?) uczciwego wzrostu. :)
Kurtka Biemme Oregon Windstopper (III warstwa)
Okazało się, że w 2008 Biemme nie przedłużyło umowy z Gore i nie będzie już robić kurtek z WS. Ponieważ stara kurtka ma już swoje lata, postanowiłem pogrzebać w resztkach sklepowych i kupić nową 'na zapas'. Chciałem Basic, ale Oregon był jedyną dostępną opcją...
Materiał WS Tornado 240g i podobnie jak Basic, trzy kwadraciki "ciepła". Wydaje się mi jednak, że jest ciut chłodniejsza od mojego starego Basica. Ale to nie przeszkadza. Ma odpinane rękawy, przez co wygląda się trochę jak Michael Jackson z powodu rozbudowanych ramion. Na razie nie widzę dla nich zastosowania, bo częściej jest mi chłodno w ramiona niż w tułów. Może, jak będzie cieplej...
Ma wszystkie zalety poprzedniej kurtki plus duży plus za zauważalnie dłuższe rękawy. Moja stara kurtka ma na końcu gumki, tutaj jest rzep na pasku, którym można je zacisnąć. Do końca nie jestem pewien, ale to chyba lepsze rozwiązanie, choć bardziej 'czasochłonne' przy zakładaniu. Gdyby ten rzep był na elastycznym pasku, byłoby idealnie.
Kurtka przeciwdeszczowa Garda Mount&Wave
Cieniutka i leciutka kurtka przeciwdeszczowa, która większość czasu spędza w woreczku w plecaku. Ale kiedy już jest potrzebna, przydaje się bardzo.
Mimo bardzo wysokiej, według producenta (materiał NoWetLight), oddychalności, nie da się w niej jeździć nonstop. Kilka kilometrów i jestem pod kurtką kompletnie mokry. A w deszczu, przy dużej wilgotności powietrza albo dużej temperaturze, oddychalność takich materiałów spada praktycznie do zera. Jedynym i niepodważalnym plusem jest to, że jest ciepło, ponieważ kurtka chroni od zimnego deszczu i wiatru. Tak więc zakładam ją podczas naprawdę dużych deszczów (latem) i podczas średnich deszczów jesienią-wiosną i jadę powolutku albo wręcz przeczekuję pod drzewem. Zdarza się też, że zakładam ją na długie, szybkie zjazdy (czasem nawet na kurtkę z WS), kiedy tempertura spada znacznie poniżej średniej dziennej.
Nogi
Tu za bardzo poopisywać nie mogę. Mam jeden zestaw, który jak dotąd, całkiem mi wystarcza.
Kalesony Polartec Powerdry
Zakładam je poniżej -5C pod spodnie rowerowe. Są cienkie, szybko schną, działają dobrze :). Używam ich również w czasie pieszych wycieczek.
Spodnie Rizi
Lycrowe, ocieplane spodnie z pampersem. Na szelkach. To była jedyna firma, która uwzględniła, że można mieć długie nogi :). Spodnie Biemme kończyły się mi przed kostką... Na pewno nie mają superpampersa, ale służą mi dzielnie już przez 5 lat. Są lekko ocieplane - meszek od spodu - oraz mają dodatkowo ocieplane kolana. Używam ich poniżej 15C.
Ocieplane nogawki Rizi
Ocieplane, lycrowe nogawki, z dodatkową warstwą na kolanach. Stosuję je albo w czasie zimnych ranków lub wieczorów z krótkimi spodenkami (zdarza się im zsuwać, wystarczy jednak upchnąć je pod krótkie spodenki), albo poniżej -10C w połączeniu z długimi spodniami. Jeździłem do -20C i zestaw kalesony/nogawki/spodnie wystarczał mi w zupełności.
Spodnie przeciwdeszczowe Jeantex
Niewiele mogę o nich powiedzieć. Ogólnie są fajne - uszczelniane szwy, rozpinane nogawki, więc można je zakładać w butach, nie zajmują dużo miejsca, można je założyć nawet na dżinsy. Ale przez 5 lat założyłem je może 3 razy... Na górskie wycieczki ich nie zabieram, bo staram się omijać lub przeczekiwać duże deszcze, a te ocieplane Rizi jakoś dają sobie radę. Pewnie gdybym jechał w tygodniową wyprawę albo z sakwami, albo nie wiem jeszcze co, przeprosiłbym się z nimi.
Stopy
Tu jest największy kłopot SPD'owca. Można co prawda kupić typowo zimowe buty (np. Shimano MW-02), ale raz, że są drogie, dwa - są mało uniwersalne, trzy - nie wiem, czy faktycznie dadzą radę polskiej zimie. Można też odstawić kliki w kąt na zimę, ale ja już nie umiem jeździć bez. :)
No i problem w rozmiarze buta. Źeby efektywnie z niego korzystać, musi być dobrze dopasowany. A zimą przydałaby się para grubych skarpet. Jednak mocno ściśnięta w bucie stopa, bez żadnej możliwości ruchu i z utrudnionym dopływem krwi, zmarznie jeszcze szybciej.
Skarpety
Wciąż szukam wśród skarpet do chodzenia po górach. Problemem jest cena, bo porządne oddychające, bezszwowe, strefowe skarpety mogą kosztować 50-80 zł. No i muszą być ciepłe, a cienkie. Mam 2-3 pary, które jakoś dają radę. Trzeba poszukać samemu - do pieszych wycieczek też się na pewno przydadzą.
Buty
Używam 'turystycznych' butów shimano. Żadnych klamer, plastików, kołków w podeszwie. W okresie jesienno-wiosennym najcięższych modeli - M058, które zaczynają umierać po 5 latach w śniegu, wodzie, błocku i kamieniach oraz nowych MT50.
Każde buty na wstępie zabezpieczam od wody - bloki przykręcam na silikon, silikonem zalewam również otwory w podeszwie. Od środka blok zaklejam taśmą McGywera. Dodatkowo zimą wymieniam shimanowską wkładkę na jakąś termoizolującą.
|
|
Ochraniacze na buty
Alpinus Windshell
Ogólnie kiszka. Właściwie sama membrana bez żadnego ocieplenia. Może może lepiej sprawdzałyby się w jeździe szosowej, chroniąc od zimnego wiatru... Ale przy wolnej jeździe, czasami marszu przez śnieg nie dawały wiele. Cienkie, więc nie grzały, przemakały i zsuwały się z czubków butów. Oprócz tego, szybko przetarły się właśnie na czubkach. Zakładałem je, bo miałem i mimo wszystko coś tam pewnie dawały.
|
|
Dłonie
Tu też często jest kłopot przy niższych temperaturach. Można stosować grube rękawice, np. narciarskie - ale traci się czucie kierownicy. Można skórzane, ale skóra namaka od potu lub śniegu... Ja ten problem na razie rozwiązałem. :)
Sportful Windstopper
Rękawiczki z nieocieplaną membraną na wierzchu dłoni. Kupiłem, bo była jakaś wyprzedaż. Używam ich w temperaturze 0-8C. Po dwóch sezonach przecierają się na palcach. Bez promocji bym nie kupił.
Biemme Windstopper
Ocieplana membrana WS. W dotyku przypominają zbity polar. Wnętrze dłoni pokryte antypoślizgową fakturą. Sięgają za nadgarstek, mają porządny rzep. Służą mi już 4 rok. Niestety, poniżej tych -7C po pewnym czasie zaczynają marznąć palce. Jednak znalazłem na to sposób. Pod spód zakładam cienkie włóczkowe rękawiczki za 5 zł. Różnica jest kolosalna. Jeździłem tak do -15 i naprawdę palce przestały marznąć. Trzeba tylko wziąć pod uwagę fakt, że zewnętrzne rękawiczki trwale się rozciągają...
|
|
Moje przykładowe zestawy
< (-15)C
Wszystko co mam :).
Czapka PS + maska WS + koszulka PS + Himal albo Expedus + kurtka WS + kalesony PD + nogawki + spodnie + 2 pary skarpet + ochraniacze na buty.
Generalnie unikam takich temperatur - trudno się oddycha, przymarza do kierownicy i pedałów...
(-15)-(-10)C
Prawie wszystko co mam. Czyli to, co wyżej, ale bez maski.
(-10)-(-5)C
Przy tych temperaturach już można kombinować.
(-5)-0C
0-5C
W czapce i w kasku zaczyna mi być za ciepło, więc czasami zdejmuję kask albo zamieniam czapkę na Buffa.
5-10C
10-15C
Pozbywam się okrycia głowy.
15-20C
Tu się pojawiają już krótkie spodenki. :)