Ujeżdżacz SC Heckler
Strona głowna
Rower
Zimowe ciuchy na rower
Żagle
Galeria rowerowa
Galeria mazurska
Odsyłacze
TV-out


© Solar   GG 1834424

Ostatnie zmiany:
13.02.2008

ver. 2.51

Wszystkie zawarte tu opinie są moimi subiektywnymi spostrzeżeniami na temat mojego ubierania się oraz ubrań, których używam, jeżdżąc w okresie jesienno-wiosennym.
Jeżdżę raczej wysiłkowo, czyli szybciej niż wolniej, więc poniższe spostrzeżenia chyba nie przydadzą się tym, którzy spokojnie, 15 km/h, jadą do pracy po parku. Poza tym, każdy ma inne odczucia i inną tolerancję na temperaturę. Nie da rady uogólnić, że w danym ciuchu każdemu będzie ciepło lub zimno w określonych warunkach. Ja akurat grzeję się dość mocno i mam dość dużą tolerancję na zmiany temperatury. Nie będę się też rozpisywał nad danymi technicznymi materiałów. Można je znaleźć w sieci, a nie są naistotniejsze podczas użytkowania. :)

Zdaję sobie sprawę, że całkowita cena wszystkich opisanych tu ubrań przekracza cenę porządnego roweru, ale coś za coś. Jeśli faktycznie ma się zamiar jeździć w miarę systematycznie jesienią i zimą, warto zaopatrzyć się w porządne ciuchy, które pozwolą skupić się tylko na jeżdżeniu. Poza tym podobne zestawy kompletuje się z reguły przez jakiś czas. A porządne ciuchy, o ile nie zalicza się częstych gleb, starczają na długo.



Kilka zasad dotyczących ubierania się w chłodne dni:



Głowa

Jeżdżę w kasku, który już sam z siebie chroni częściowo głowę od wiatru. Jednak gdzieś tak poniżej 8C coś zakładam na łeb.

  • Czapka Craft Skullhat WS
    Pierwsza rzecz, na której naprawdę się zawiodłem i którą czym prędzej oddałem...
    Po pierwsze - rozmiar. Czapka występuje w dwóch wielkościach: S/M i L/XL. Mam co prawda łeb jak mały garnek, ale do tej pory problemów z czapkami nie miałem... L/XL jest głęboka, materiał się rozciąga, ale dookoła jest niezabezpieczony, nierozciągliwy szew. Po jej założeniu czułem się, jakbym obwiązał sobie głowę sznurkiem. Nie można nawet za bardzo liczyć, że coś się rozciągnie podczas używania. Nie dam sobie też ręki uciąć, że szew nie przeszkadza, gdy ktoś ma mniejszy baniak...
    Po drugie - cieniuchność. Czapka zrobiona jest z craft pro zero, które w bieliźnie sprawdza się wspaniale, ale na głowie, jako jedyna warstwa, nie daje właściwie nic. Przedni klin z cieniutkiego WS chroni oczywiście przed wiatrem, ale wtedy, gdy temperatura zmuszała do noszenia czapki, w resztę głowy było mi zimno. Tak jakby mieć na głowie stringi z trójkącika WS i kawałka sznurka. :)
    Ogólnie czapeczka zajmuje minimum miejsca, wygląda OK i gdyby nie ten nieszczęsny rozmiar i fatalny szew, pewnie wynalazłbym dla niej jakieś zastosowanie. Jednak w podobnych, ale w szerszym zakresie, temperaturach, zdecydowanie lepiej sprawdza się Buff.

Craft Skullhat WS

  • Buff
    Na pierwszy rzut oka niewykończony kawałek szmatki. Nie wart 50 zł. Ale...
    Po pierwszym dniu użytkowania w temperaturze 5-7C bardzo OK. Założony jako zwykły czepek, czyli podwójna wartwa mikrofibry, świetnie chroni głowę przed zimnym wiatrem. Może nawet jest ciut za ciepło. Wygląda, że wystarczy na jeszcze trochę niższe temperatury, a założony jako piratka - jedna warstwa - nie będzie za ciepły w wyższych. Zdecydowanie sam nie grzeje - gdy zatrzymywałem się na dłużej, czułem chłód.
    Świetnie sprawdza się jako maska na mrozie - praktycznie nie przeszkadza w oddychaniu, a naprawdę chroni przed zimnem i wiatrem. Maska z WS się nie umywa.
    Jest cieniusieńki, więc spokojnie mieści się pod kaskiem. Zajmuje minimalną ilość miejsca w plecaku lub kieszeni i błyskawicznie schnie.

Buff Kukuxumusu
  • Czapeczka Kwark Polartec Powerstretch
    Cywilna czapka z cienkiego PS. Bez problemu mieści się pod kaskiem, wystarczająco chroni od wiatru i wystarczająco grzeje. Szybko odparowuje pot i szybko schnie po praniu. Jeździłem przy -20C i nie było mi zimno. Używam jej również bez kasku, do łażenia po górach.
    Bardzo udany zakup.

Czapeczka Kwark
  • Maska Biemme Windstopper
    Jak dla mnie na super ekstremalne mrozy. Faktycznie dobrze chroni twarz, ale... Bardzo utrudnia oddychanie przez usta - mimo wycięcia większej ilości otworków. Utrudnia również oddychanie przez nos - poprzez swoją konstrukcję, przy zadartej głowie podczas jazdy na góralu, uciska przegrodę nosową. Z kolei luźne jej zapięcie powoduje, że przy opuszczeniu głowy zsuwa się.
    Tak więc przy tych (-10)-(-15)C smaruję twarz kremem, a maskę zakładam, gdy jestem zmuszony jechać poniżej -15C.

Maska Biemme WS


Tułów

Tu mam największy wybór ciuchów. Moim zdaniem, to część ciała, która najbardziej decyduje o odczuciu chłodu lub ciepła i ona decyduje o poczuciu komfortu cieplnego.
Stosując kombinacje 1, 2 lub 3 warstw opisanych poniżej, jestem w stanie odpowiednio się ubrać od -20C do +20C.
Wszystkie koszulki i bluzy, jakie posiadam, mają golf lub stójkę. Dzięki temu mam chronioną szyję i nie muszę kombinować z opaskami, szalikami itp.

  • Craft Pro Zero (tylko I warstwa - raczej nie nadaje się jako jedyna)
    Mój ostatni zakup.
    Miła w dotyku, cienka, ale zadziwiająco ciepła. Długie rękawy, przedłużany tył, wysoki golf, który, jak widać na zdjęciu, jest wywijany 'na pół'. Jest świetna. Bardzo szybko odprowadza pot na zewnątrz, bardzo szybko schnie po praniu. Daje miłe uczucie ciepła od razu po założeniu. I nie zaczyna szybko śmierdzieć, co jest istotne w czasie 2-3 dniowego wypadu.
    Istnieje też wersja Pro Zero WS z membraną WS z przodu. Ja wybrałem bez - w niższych temperaturach używam kurtki z WS i to mi generalnie wystarczy.
    Z minusów: dość delikatny materiał. Upranie koszulki z jakimś niezabezpieczonym rzepem może się źle skończyć.

Craft Pro Zero
  • Expedus golf (I lub II warstwa)
    Skusiłem się na Meryl Skinlife. Bluza miła w dotyku, jednak nie daje uczucia ciepła - raczej chłodu po założeniu. Dzięki MS faktycznie szybko nie zaczyna 'pachnieć' ;). Fajnie rozwiązany golf z wstawką, która jest jednocześnie minusem - całość dobrze odprowadza pot i szybko schnie z wyjątkiem tej wstawki. W czasie jazdy jest OK, ale po praniu okolica golfu schnie 2x dłużej niż cała reszta.
    Cywilny i bardzo uniwersalny ciuch. Dzięki tej uniwersalności nie żałuję, że go kupiłem. Świetnie się sprawdza na dłuższych wyjazdach rowerowo-pieszych.

Expedus golf


Nogi

Tu za bardzo poopisywać nie mogę. Mam jeden zestaw, który jak dotąd, całkiem mi wystarcza.



Stopy

Tu jest największy kłopot SPD'owca. Można co prawda kupić typowo zimowe buty (np. Shimano MW-02), ale raz, że są drogie, dwa - są mało uniwersalne, trzy - nie wiem, czy faktycznie dadzą radę polskiej zimie. Można też odstawić kliki w kąt na zimę, ale ja już nie umiem jeździć bez. :)
No i problem w rozmiarze buta. Źeby efektywnie z niego korzystać, musi być dobrze dopasowany. A zimą przydałaby się para grubych skarpet. Jednak mocno ściśnięta w bucie stopa, bez żadnej możliwości ruchu i z utrudnionym dopływem krwi, zmarznie jeszcze szybciej.

Skarpety
Wciąż szukam wśród skarpet do chodzenia po górach. Problemem jest cena, bo porządne oddychające, bezszwowe, strefowe skarpety mogą kosztować 50-80 zł. No i muszą być ciepłe, a cienkie. Mam 2-3 pary, które jakoś dają radę. Trzeba poszukać samemu - do pieszych wycieczek też się na pewno przydadzą.

Buty
Używam 'turystycznych' butów shimano. Żadnych klamer, plastików, kołków w podeszwie. W okresie jesienno-wiosennym najcięższych modeli - M058, które zaczynają umierać po 5 latach w śniegu, wodzie, błocku i kamieniach oraz nowych MT50.
Każde buty na wstępie zabezpieczam od wody - bloki przykręcam na silikon, silikonem zalewam również otwory w podeszwie. Od środka blok zaklejam taśmą McGywera. Dodatkowo zimą wymieniam shimanowską wkładkę na jakąś termoizolującą.

  • Shimano MT50
    Nie licząc zimowych MW02 i goretexowych MT90 są to najcieplejsze buty Shimano. Są również cieplejsze od starych 058 - powyżej 20C zaczyna być w nich bardzo ciepło. System Mini Power Strap faktycznie dobrze opina przód stopy. Jedyny minus to długie sznurowadła i agresywny rzep, do którego owe sznurowadła lgną. Ale to się da załatwić. :)

Shimano MT50

Ochraniacze na buty

  • BBB HardWear
    Neopren powlekany gumopodobną warstwą, wodoodporne, wzmacniane czubki. Mają dwie wady: mniejsza - gumopodobna warstwa jest dość delikatna, większa - spadające czubki przy chodzeniu. Dość często moje zimowe wycieczki po górach wiążą się z pchaniem lub targaniem roweru na plecach po nieprzetartych szlakach. Te zsuwające się czubki są mocno wkurzające, poza tym przez to śnieg dostaje się między ochraniacz a but. Gdy neopren namoknie i się rozciągnie, wystarczą dwa kroki i ochraniacz się zsuwa.
    Co do ochrony przed zimnem - super. Podczas powrotu asfaltem, mimo mrozu i mokrych butów (przez te zsuwające się czubki), nie było mi w ogóle zimno w stopy. Na pewno pomagała też ciepła górska skarpeta, ale ochraniacze dawały radę.
    Podsumowując - na szosę lub do normalnej jazdy polecam jak najbardziej. Do harcorowych wycieczek pieszo-rowerowych jest średnio. Będę myślał nad patentem zabezpieczającym czubki przed zsuwaniem się, a potem będę szukał neoprenowych orchraniaczy z pełną podeszwą i wyciętym otworem na blok.

BBB Hardwear

Dłonie

Tu też często jest kłopot przy niższych temperaturach. Można stosować grube rękawice, np. narciarskie - ale traci się czucie kierownicy. Można skórzane, ale skóra namaka od potu lub śniegu... Ja ten problem na razie rozwiązałem. :)

  • BBB Weatherproof
    Ponieważ powyższe Biemme dogorywają po kilku latach, postanowiłem dać szansę zimowym rękawicom BBB. Upatrzyłem sobie model 2008, po czym okazało się, że będzie on dostępny w Polsce... zimą 2008. Wykosztowałem się więc i okazało się, że u Niemiaszków też nie jest dostępny. Na otarcie łez dostałem model 2007 oraz bonifikatę.
    Na metce jest test - nalać gorącej wody do środka. Woda nie wyleci, ale będzie widać jak paruje przez rękawicę. No i zrobiłem... Faktycznie jakoś tam oddychają - rękawiczka, do której nalałem gorącej wody zrobiła się z wierzchu wilgotna. Druga z zimną była sucha. Natomiast z obu - z jednej od razu, z drugiej po chwili - zaczęła kapać z 2 palców woda. Grzbiet rękawiczek więc trzyma, natomiast na niektórych szwach woda przecieka.
    Rękawice są dość grube, obsługa cyfraka może sprawiać trudności. Na początku szeleściły, jakby w środku była folia, ale po 2-3 dniach przestały. W temperaturze 0-2C jest ciepło. Nawet za ciepło. W temperaturze -5C nadal jest cieplutko. Mokry śnieg z deszczem nie nie przedostaje się do dłoni.
    Póki jest mróz, rękawiczki spisują się bardzo dobrze. Problem zaczyna się na dłuższych trasach, gdy temperaturach podskoczy powyżej 0C - oddychalność nie jest najlepsza i ręce się zapacają, a rękawiczki robią się w środku mokre. Potem, gdy temperatura spada, zaczynają marznąć czubki palców. Jednak gdy zatrzymałem się i rozgrzałem dłonie, a rękawiczki nagrzały się potem od środka, było OK.

BBB Weatherproof

Moje przykładowe zestawy