Prawiewiosna
Home

52,6 km - AVS 11,4 km/h - Vmax 51,0 km/h - 1167 m przewyższeń GPS

Wybraliśmy się w wiosennych nastrojach, ale na miejscu szaro, 4 st. i wieje. Przebieramy się więc dość nerwowo.
Nawet pierwszy mały podjazd i ciężki sprzęt nas nie rozgrzewają.
W poszukiwaniu zapasów zjeżdżamy na chęciński rynek. Zgodnie z najnowszymi trendami, z pomocą kasy unijnej rynek został na gładko wybetonowany. Karteczka 'Szanuj zieleń' jakoś tak składa się dyskretnie, żeby nie zasłonić całkiem zieleni, którą trzeba szanować.
Ruszamy dojazdówką do pierwszych górek.
Znów prognozy ICM sprawdzają się idealnie - o 10:40 temperatura skacze, a my zapychamy plecaki ciuchami.
Robimy kółeczko do Jaskini Piekło, gdzie kierownik wycieczki opowiada Historię o Zaginionych Okularach.
Jasknię okrążamy z bezpiecznej odległości, bo nikt nie chce stracić okularów (błękitny Canyon pierwszy raz w terenie, więc Tomek daje mu fory).
Wracamy z powrotem na górę...
...i ciągniemy niebieskim szlakiem ku kolejnym pagórom.
Raz w górę, raz w dół...
...czasem granią. Bardzo sympatycznie.
Po krótkim pozaszlakowym przebijaniu na piechotę się przez podmokłe trawy docieramy na Telegraf. Niestety, wyciąg stoi.
Wybieramy losowo traskę w dół i zawracamy w kierunku Chęcin.
Tak w ogóle, to bardzo mokro jest. Strumyczki w poprzek, strumyczki wzdłuż, rozmokła ziemia. Wybieramy więc łatwiejszy powrót, bo (nie licząc kierownika) słabość w nogach zapanowała.
Ostatni większy podjazd...
...połączony z jedynym pchaniem wycieczki...
...i docieramy do Jaskini Raj, gdzie uzupełniamy bardzo słuszną ścieżkę ewolucji.
I jest! Mocny dowód na to, że już zaraz wiosna!
Ostatnie kilometry dokręcamy asfaltami.
Szybkie występy na pace i powrót do Łodzi.