Taki tam spontan
Home

33,7 km - AVS 9,7 km/h - Vmax 43,6 km/h - 1293 m przewyższeń

Po poprzedniej wielogodzinnej podróży, 3h minęly raz dwa. Trochę świecenia gołymi tyłkami ludziom w okna i jesteśmy gotowi.
Ludzi multum, spotykam trochę znajomych, choć potem ze zdjęć na FB wyszło, że tego dnia było ich tam więcej niż trochę.
Na rozgrzewkę Twister.
Nadal uważam go za nudny i niewart podjazdu.
Może jakbym latał, miałbym inne odczucia. A może nadal wolę bardziej naturalne ścieżki.
Wspinaczka i tym razem coś nowego dla mnie.
OS z ET. I to właśnie to. Całkowicie wart tego pieprzonego podjazu.
Po dwóch obrotach OS i odbiciu się od nieczynnej gondolki na Szyndzielni pomiędzy, trochę sprawdzają się prognozy i zaczyna kropić. Próbujemy lunchować w Bike Barze, ale jeśli chodzi o żarcie, to to miejsce jest porażką. Pod każdym względem: ceny, ilości i smaku. Jedynym sensownym sposobem zaspokojenia głodu pozostaje świetna Holba.
Kończy się opad i z krzesamy siłę na kolejny podjazd. Tym razem Stary Zielony, który jest prawie tak samo świetny, jak OS, tylko niestety 2x krótszy.
Nie udaje mi się namówić nikogo na jeszcze jedno wbicie, więc czynność odwrotna do porannej i w droge do domu.